Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Przejdź na
BA
|

Usłyszał miauczenie z rury. Wielkie poruszenie w Rzeszowie

41
Podziel się

Rzeszowscy strażacy i pracownicy miejskiego MPEC próbują wyciągnąć kotka, który utknął pomiędzy rurami sieci ciepłowniczej. "Nie ma szans, żeby sam wyszedł" - mówią. Akcja trwa już dwa dni, a pracownicy poświęcają prywatny czas, żeby pomóc zwierzęciu.

Usłyszał miauczenie z rury. Wielkie poruszenie w Rzeszowie
Straż i MPEC już drugi dzień próbują wyciągnąć kotka (Facebook, Wyborcza.pl)

Miauczenie kotka pomiędzy rurami sieci ciepłowniczej usłyszał w niedzielę po południu mieszkaniec Rzeszowa. Sprawę zgłosił na schronisko Kundelek. Pracownicy, którzy przyjechali na miejsce, zrozumieli, że kot jest w takim miejscu, że nie są w stanie nic zrobić. Dlatego zawiadomili straż pożarną.

Oni też załamali ręce i odesłali nas do MPEC. Słychać go cały czas, ale nie widać - mówi "Gazecie Wyborczej" Halina Derwisz, kierowniczka schroniska Kundelek.

Cały czas słychać miauczenie kota

Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, za pomocą specjalistycznego sprzętu rozcięli rurę osłonową i zauważyli, że w środku jest inna dziura. Niestety, nie widzieli nic w środku, ale nieustannie słyszeli miauczenie kota. Postanowili umieścić linę, żeby kot się o nią zahaczył. Niestety, ta misja się nie powiodła.

Strażacy zakończyli pracę około 19, ale akcja ratownicza się nie zakończyła. W poniedziałek rano na miejscu pojawili się pracownicy MPEC i MPWiK z kamerą endoskopową. "Kot jest zaklinowany. Nie ma szans, żeby sam wyszedł" - ocenia Lesław Bącal, prezes MPEC.

Za każdym razem wydaje się, że jesteśmy już blisko, ale kota wciąż nie widać - mówi "Wyborczej" jeden z pracowników.

Pracownicy zostali po godzinach

Jak informuje gazeta, w poniedziałek na miejscu pracowało łącznie czterech mężczyzn. Jeden z nich nawet postanowił zostać po godzinach. Jak mówią, słychać było, że kot jest na wyciągnięcie ręki, ale padły latarki. Po godzinie 18 zakończyli pracę, ponieważ na zewnątrz zaczynało się ściemniać. Pracownicy obawiali się, że po ciemku mogą kotu zrobić krzywdę.

Pracownicy wrócili we wtorek rano i kontynuują akcję. Nikt nie wie, jak kot dostał się do wnętrza rur ciepłowniczych. Najprawdopodobniej, nie były one dobrze zabezpieczone. Jeden z pracowników MPEC mówi, że kot miał dużo szczęścia.

"Pewnie szukał ciepłego miejsca"

W sąsiedniej rurze temperatura jest wyższa o ponad 20 st. C. W niej nie miałby szans przetrwać tak długo. - Ktoś pewnie chodził po tych rurach. Butem zgniótł blachę i przez taką szparę już kot mógł wejść. W nocy jest zimno, pewnie szukał ciepłego miejsca — mówi "Wyborczej" jeden z pracowników.

Zobacz także: Rosjanie gotowi na odparcie terrorystów z Afganistanu. Nagranie z ćwiczeń wojskowych
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(41)
Dziękujemy za...
2 miesiące temu
Damian
eva
3 miesiące temu
GRUPA RZESZÓW DLA ZWIERZĄT na FB prosi o kontakt pana, ktòry już wchodził do rur, to chyba o Pana chodzi Panie Mateuszu, jeżeli może to niech się Pan z nimi skontaktuje
Jana
3 miesiące temu
Tak, akcja trwa nadal, juz namierzyli kota sprzetem i wiedza w którym miejscu dokładnie się znajduje. Nie odpuścili mimo, że 1 listopada, mimo, że wszyscy mają wolne. Sa na miejscu i ludzie dobrej woli i służby. Walczą, trzymajcie kciuki!
Xdr
3 miesiące temu
Wy jesteście jacyś nie poważni...
Kasia
3 miesiące temu
Z tego co czytałam na fb dali sobie spokój z ratowaniem kotka bo jest on pod torami a PKP NIE da zgody na kopanie tam i po sprawie kotek będzie umierał w męczarniach całe dnie i noce.
Luiza
3 miesiące temu
Czy wiadomo co z kotem??
7UP!
3 miesiące temu
Biedny kitku :(
maria
3 miesiące temu
Czy akcja ratunkowa dalej trwa?
Miska
3 miesiące temu
Chyba nie zostawili tam kota chory swiat
Kiti
3 miesiące temu
Jak to zespawali rurę i zostawili to biedne stworzenie w środku?!...Można przecież znaleźć jakiś sposób, żeby go stamtąd wydostać.
Just
3 miesiące temu
Podobno zaspawali rure i kotek został w środku. Serce mi pęka:(
Wolontariusz
3 miesiące temu
Schronisko Kundelek nie zrobiło nic, aby pomóc kotu. Bo tak wygląda prawda. Zresztą wielu ludzi postawa Schroniska Kundelek nie dziwi, oni się zawsze wypowiadają dla poklasku, a później pokazują bardzo złe oblicze swoich poczynań. Gdyby nie reakcja ludzi na necie, ściągniecie telewizji, dziennikarzy, oraz puszczeniu materiału w TELEEXPRESSIE na całą Polskę, nikt by się nie podjął dziś rozcinaniu i tak wadliwych osłon rur.
ana
3 miesiące temu
Boże pomóżcie temu stworzeniu
Jacek
3 miesiące temu
Zajmijcie się poważnymi sprawami, a nie słuchacie jakiś chorych julek z facebooka
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić