Usłyszał miauczenie z rury. Wielkie poruszenie w Rzeszowie

Rzeszowscy strażacy i pracownicy miejskiego MPEC próbują wyciągnąć kotka, który utknął pomiędzy rurami sieci ciepłowniczej. "Nie ma szans, żeby sam wyszedł" - mówią. Akcja trwa już dwa dni, a pracownicy poświęcają prywatny czas, żeby pomóc zwierzęciu.

 Straż i MPEC już drugi dzień próbują wyciągnąć kotka Straż i MPEC już drugi dzień próbują wyciągnąć kotka
Źródło zdjęć: © Facebook | Wyborcza.pl

Miauczenie kotka pomiędzy rurami sieci ciepłowniczej usłyszał w niedzielę po południu mieszkaniec Rzeszowa. Sprawę zgłosił na schronisko Kundelek. Pracownicy, którzy przyjechali na miejsce, zrozumieli, że kot jest w takim miejscu, że nie są w stanie nic zrobić. Dlatego zawiadomili straż pożarną.

Oni też załamali ręce i odesłali nas do MPEC. Słychać go cały czas, ale nie widać - mówi "Gazecie Wyborczej" Halina Derwisz, kierowniczka schroniska Kundelek.

Cały czas słychać miauczenie kota

Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, za pomocą specjalistycznego sprzętu rozcięli rurę osłonową i zauważyli, że w środku jest inna dziura. Niestety, nie widzieli nic w środku, ale nieustannie słyszeli miauczenie kota. Postanowili umieścić linę, żeby kot się o nią zahaczył. Niestety, ta misja się nie powiodła.

Strażacy zakończyli pracę około 19, ale akcja ratownicza się nie zakończyła. W poniedziałek rano na miejscu pojawili się pracownicy MPEC i MPWiK z kamerą endoskopową. "Kot jest zaklinowany. Nie ma szans, żeby sam wyszedł" - ocenia Lesław Bącal, prezes MPEC.

Za każdym razem wydaje się, że jesteśmy już blisko, ale kota wciąż nie widać - mówi "Wyborczej" jeden z pracowników.

Pracownicy zostali po godzinach

Jak informuje gazeta, w poniedziałek na miejscu pracowało łącznie czterech mężczyzn. Jeden z nich nawet postanowił zostać po godzinach. Jak mówią, słychać było, że kot jest na wyciągnięcie ręki, ale padły latarki. Po godzinie 18 zakończyli pracę, ponieważ na zewnątrz zaczynało się ściemniać. Pracownicy obawiali się, że po ciemku mogą kotu zrobić krzywdę.

Pracownicy wrócili we wtorek rano i kontynuują akcję. Nikt nie wie, jak kot dostał się do wnętrza rur ciepłowniczych. Najprawdopodobniej, nie były one dobrze zabezpieczone. Jeden z pracowników MPEC mówi, że kot miał dużo szczęścia.

"Pewnie szukał ciepłego miejsca"

W sąsiedniej rurze temperatura jest wyższa o ponad 20 st. C. W niej nie miałby szans przetrwać tak długo. - Ktoś pewnie chodził po tych rurach. Butem zgniótł blachę i przez taką szparę już kot mógł wejść. W nocy jest zimno, pewnie szukał ciepłego miejsca — mówi "Wyborczej" jeden z pracowników.

Rosjanie gotowi na odparcie terrorystów z Afganistanu. Nagranie z ćwiczeń wojskowych

Wybrane dla Ciebie
Agresywna sędzia z Kluczborka ukarana. Krzyczała w trakcie rozprawy
Agresywna sędzia z Kluczborka ukarana. Krzyczała w trakcie rozprawy
Fałszywy prokurator oszukał 93-latkę. Wyłudził od niej aż 150 tys. zł
Fałszywy prokurator oszukał 93-latkę. Wyłudził od niej aż 150 tys. zł
Pijany Brazylijczyk jechał w kierunku Zakopanego. Skończył w rowie
Pijany Brazylijczyk jechał w kierunku Zakopanego. Skończył w rowie
Zimowe burze w Strefie Gazy. Wśród ofiar roczne dziecko
Zimowe burze w Strefie Gazy. Wśród ofiar roczne dziecko
Papież Leon XIV zwrócił się do Polaków przed feriami. "Wszystkim błogosławię"
Papież Leon XIV zwrócił się do Polaków przed feriami. "Wszystkim błogosławię"
Wideo z Kasprowego zszokowało internautów. "Z torebeczką na szlak?"
Wideo z Kasprowego zszokowało internautów. "Z torebeczką na szlak?"
Dramat w Harklowej. Jeden z braci nie przeżył zimna
Dramat w Harklowej. Jeden z braci nie przeżył zimna
Pod pozorem ewakuacji handlowali autami. Zarzuty dla 32 Ukraińców
Pod pozorem ewakuacji handlowali autami. Zarzuty dla 32 Ukraińców
Dlaczego grubosz gubi liście? Trzymaj się tej zasady, a przestanie
Dlaczego grubosz gubi liście? Trzymaj się tej zasady, a przestanie
Zima zbiera żniwo. 77-latek zmarł z wychłodzenia
Zima zbiera żniwo. 77-latek zmarł z wychłodzenia
Dramatyczne warunki na ulicach. Już są skargi na drogowców
Dramatyczne warunki na ulicach. Już są skargi na drogowców
Wjechał w 6-latka na oczach rodziców. Zmarł w Oplu. Wieści ze szpitala
Wjechał w 6-latka na oczach rodziców. Zmarł w Oplu. Wieści ze szpitala