Wakacje zamieniły się w koszmar. Mały chłopiec zadzwonił po policję
Na miejscu funkcjonariuszy zaskoczył widok dziecka, które samo otworzyło drzwi i poinformowało, że "tata uciekł". Mundurowi natychmiast weszli do środka, by sprawdzić, co dokładnie wydarzyło się w domu.
Po chwili rozmowy z kobietą zaczęły wychodzić na jaw kolejne dramatyczne szczegóły. Jak relacjonowała, po kilku latach rozłąki zdecydowała się odwiedzić ojca swojego syna, wierząc w jego zapewnienia, że spotkanie będzie spokojne i "wszystko będzie dobrze". Wyjazd, który miał być rodzinną okazją do odbudowania relacji, szybko zamienił się w koszmar.
Według relacji obecnych na miejscu osób, sytuacja wymknęła się spod kontroli po tym, jak mężczyzna sięgnął po alkohol. Wtedy miał stać się agresywny i wpaść w szał. - Dostał furii – mówił niedoszły teść kobiety.
Kobieta nie ukrywała, jak poważne było zagrożenie. – Gdyby państwo nie przyjechali, on by tu był… on by mnie zabił – powiedziała roztrzęsiona matka chłopca.
To, co wyszło na jaw później, zaskoczyło funkcjonariuszy. Szczegóły we fragmencie programu "Policjanci z sąsiedztwa".
Absolwentka filologii polskiej, której największą pasją są słowa. Od 2018 roku pracowałam jako copywriterka. Od 2024 roku związana z o2.pl. Kiedy nie piszę, chętnie sięgam po książki, bo to nie tylko świetny sposób na relaks, ale i rozwijanie wyobraźni. Żaden temat nie jest dla mnie niważny — wierzę, że każdy zasługuje na uwagę i warto mu się przyjrzeć z otwartością. Napisz do mnie anna.wajs-wiejacka@grupawp.pl.