Wakacje zamieniły się w koszmar. Mały chłopiec zadzwonił po policję
Na miejscu funkcjonariuszy zaskoczył widok dziecka, które samo otworzyło drzwi i poinformowało, że "tata uciekł". Mundurowi natychmiast weszli do środka, by sprawdzić, co dokładnie wydarzyło się w domu.
Po chwili rozmowy z kobietą zaczęły wychodzić na jaw kolejne dramatyczne szczegóły. Jak relacjonowała, po kilku latach rozłąki zdecydowała się odwiedzić ojca swojego syna, wierząc w jego zapewnienia, że spotkanie będzie spokojne i "wszystko będzie dobrze". Wyjazd, który miał być rodzinną okazją do odbudowania relacji, szybko zamienił się w koszmar.
Według relacji obecnych na miejscu osób, sytuacja wymknęła się spod kontroli po tym, jak mężczyzna sięgnął po alkohol. Wtedy miał stać się agresywny i wpaść w szał. - Dostał furii – mówił niedoszły teść kobiety.
Kobieta nie ukrywała, jak poważne było zagrożenie. – Gdyby państwo nie przyjechali, on by tu był… on by mnie zabił – powiedziała roztrzęsiona matka chłopca.
To, co wyszło na jaw później, zaskoczyło funkcjonariuszy. Szczegóły we fragmencie programu "Policjanci z sąsiedztwa".