Wiadukt "widmo" ma już 11 lat. Dotąd nie przejechał nim żaden samochód

Wiadukt nad linią kolejową w Ursusie jest niemal gotowy, jednak od 11 lat nie przejechał nim żaden samochód. Wszystko przez to, że nie dobudowano do niego drogi dojazdowej. W ostatnim czasie doszło jednak do pewnego przełomu - władze dzielnicy zamierzają rozpocząć prace w ciągu kilku tygodni.

Wiadukt "widmo". Od 11 lat nie przejechał nim żaden samochódWiadukt "widmo" w Warszawie. Od 11 lat nie przejechał nim żaden samochód
Źródło zdjęć: © UM Ursus
Paulina Antoniak

Wiadukt "widmo" lub inaczej – jak możemy się dowiedzieć z mapy Google – wiadukt bez dojazdów, to wiadukt nad linią PKP w Ursusie. Powstał jeszcze w 2013 roku nad linią PKP z Warszawy w kierunku Pruszkowa.

Chociaż prace nad nim zostały ukończone i konstrukcja jest gotowa do użycia, jeszcze nigdy nie przejechał nim żaden samochód. Do wiaduktu na styku Ursusa i Piastowa już od 11 lat nie ma bowiem dojazdu. Jest jednak szansa, że w końcu powstanie.

Prace nad rozwojem inwestycji komplikował fakt, iż teren po drugiej stronie linii kolejowej należy do sąsiedniego Piastowa. Dochodziło do zawierania kolejnych porozumień, ale nic z tego nie wynikało. Prace nad budową drogi dojazdowej stały w miejscu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Przejazd pod wiaduktem. Wszystko nagrała kamera monitoringu

Przełom w sprawie wiaduktu w Ursusie

Teraz jednak nastąpiła znacząca zmiana. Jak poinformowała rzeczniczka urzędu dzielnicy Ursus Agnieszka Wall w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", udało się zdobyć pozwolenie na budowę i ogłosić przetarg. Wygrała go spółka Instalnika z ceną 4,5 mln zł.

- Jesteśmy gotowi do podpisania umowy. Czekamy tylko na uzupełnienie dokumentacji przez zwycięską firmę, by potwierdziła, że ma odpowiednie doświadczenie i kadrę - poinformowała Agnieszka Wall w rozmowie z "GW". Wskazała również, że prace mogą ruszyć jeszcze w kwietniu.

Burmistrz Ursusa Bogdan Olesiński podkreślił, że przetarg na drugi dojazd po stronie Piastowa ruszy już niebawem. Wyraził też nadzieję, że przejazd będzie gotowy do końca tego roku.

Ponieważ bardzo długo czekaliśmy na kolejny aneks do umowy z Piastowem, uruchomiliśmy pierwszy etap robót. Żeby nie opóźniać inwestycji, chcieliśmy wybrać najpierw wykonawcę dojazdu do wiaduktu po naszej stronie. Aneks już mamy i wkrótce ogłosimy przetarg na drugi dojazd po stronie piastowskiej. Gdyby wygrała go inna firma, nie będzie to miało wpływu na całą inwestycję, bo między dojazdami stoi już gotowy wiadukt. Mam nadzieję, że przejazd nim uda się otworzyć do końca 2024 r. - powiedział Olesiński.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wybory na Węgrzech. Orban mobilizuje wyborców. "Przyprowadźcie wszystkich"
Wybory na Węgrzech. Orban mobilizuje wyborców. "Przyprowadźcie wszystkich"
Wybory na Węgrzech. Policja ostrzega. Pojawią się już 11 kwietnia
Wybory na Węgrzech. Policja ostrzega. Pojawią się już 11 kwietnia
Biblia zamiast kodeksu? Anna Maria Wesołowska uderza w Nawrockiego
Biblia zamiast kodeksu? Anna Maria Wesołowska uderza w Nawrockiego
Wybory na Węgrzech przejdą do historii? Prognozują frekwencję. Może paść rekord
Wybory na Węgrzech przejdą do historii? Prognozują frekwencję. Może paść rekord
Norweska narciarka zginęła w lawinie. Miała 29 lat
Norweska narciarka zginęła w lawinie. Miała 29 lat
Wybory na Węgrzech. Gest Orbana ze sceny. Zaskakujące poparcie
Wybory na Węgrzech. Gest Orbana ze sceny. Zaskakujące poparcie
Dramat na torach na Śląsku. Wszedł pod pociąg. Nie wiadomo, kim jest
Dramat na torach na Śląsku. Wszedł pod pociąg. Nie wiadomo, kim jest
Śmierć Macieja "Slaba". Czarna skrzynka przebadana. Jakie ustalenia?
Śmierć Macieja "Slaba". Czarna skrzynka przebadana. Jakie ustalenia?
Atakowały dzieci podczas wielkanocnej zabawy. Miasto wypowiada wojnę mewom
Atakowały dzieci podczas wielkanocnej zabawy. Miasto wypowiada wojnę mewom
Media: Tak Rosja zareaguje na porażkę Orbána
Media: Tak Rosja zareaguje na porażkę Orbána
Chcieli wjechać do Polski. Zatrzymano ich na granicy. Oto powód
Chcieli wjechać do Polski. Zatrzymano ich na granicy. Oto powód
Schwytali rannego żołnierza. Nieśli go przez 10 kilometrów
Schwytali rannego żołnierza. Nieśli go przez 10 kilometrów