Wszedł do Biedronki. Zobaczył truskawki. "Odechciało mi się je kupić"
Jeden z czytelników przesłał nam zdjęcia truskawek ze sklepu sieci Biedronka w Warszawie. Jak widać, były one spleśniałe. - Od razu odechciało mi się je kupić - napisał nam mieszkaniec stolicy. Biuro Biedronki odpowiedziało.
Nasz czytelnik wybrał się w czwartek, 15 stycznia na zakupy do sklepu sieci Biedronka w przy ul. Ostródzkiej w Warszawie. Kiedy podszedł do działu z owocami i warzywami, zainteresował się pakowanymi truskawkami. Klient Biedronki musiał się jednak obejść smakiem. Gdy zobaczył pleść na owocach, od razu zrobił grobową minę.
Zadziwił mnie widok truskawek zimą, więc do nich podszedłem i wtedy zobaczyłem na nich pleśń. Od razu odechciało mi się je kupić - przyznał oburzony czytelnik ze stolicy.
Takie truskawki w Biedronce. Sieć odpowiada
Zapytaliśmy biuro prasowe Biedronki, dlaczego doszło do sytuacji, w której owoce w takim "stanie" pojawiły się na półkach. Przemysław Królik, starszy menedżer ds. jakości produktów świeżych przekazał nam, że "produkty znajdujące się w naszych placówkach są kontrolowane na kilku etapach zanim trafią na półkę sklepową".
Stoisko z warzywami i owocami podlega również kilkukrotnej kontroli w trakcie dnia przez wyznaczone osoby, jak również codziennej procedurze likwidacji. Wysoka wilgotność powietrza sprzyja szybkiemu dojrzewaniu i tym samym łatwiejszemu psuciu się produktów - twierdzi Królik.
Zapewnia, że są sklepy wyposażone w inteligentne systemy zarządzania placówką w tym kontroli temperatury i klimatu, by minimalizować ryzyko takich zdarzeń. Problem dostrzega także w specyfice produktu.
Truskawka, jako owoc jagodowy, jest klasyfikowana do produktów ultra-świeżych, co oznacza, że jest szczególnie narażona na oddziaływanie czynników zewnętrznych. Weryfikacja świeżości polega na dokładnym obejrzeniu pojemnika z owocami. Może zdarzyć się, że w środku opakowania znajduje się zainfekowany pojedynczy owoc, którego nie jesteśmy w stanie zauważyć w trakcie takiego przeglądu. Niestety w takiej sytuacji i przy panującej wilgotności powietrza, zakażenie w bardzo szybkim tempie przenosi się na pozostałe owoce w opakowaniu - przekazał nam Przemysław Królik.
Przedstawiciel Biedronki stwierdził, że takie sytuacje mogą się zdarzać ze względu na skalę działalności, która wiąże się z koniecznością przechowywania setki tysięcy produktów. Jednocześnie zaapelował, aby informować obsługę sklepów sieci Biedronka o takich odkryciach, by "tego rodzaju przypadki mogły być natychmiastowo eliminowane a produkty nie spełniające norm poddawane procesowi likwidacji".