Do tragedii doszło we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Pani Ewelina prowadziła auto, a jej mąż Rafał jechał z tyłu, między fotelikami dzieci. W sądzie kobieta mówiła, że samego momentu wypadku nie pamięta, a świadomość odzyskała dopiero w karetce.
Z jej relacji wynikało, że ratownicy poinformowali ją o wypadku i przewożeniu do szpitala. Kobieta wspominała też, że w ambulansie pytała, co z mężem i dziećmi. Właśnie wtedy - jak opisuje "Fakt" - Łukasz Żak opuścił głowę. To był jedyny taki moment podczas procesu, kiedy sprawiał wrażenie poruszonego. Podczas innych rozpraw zachowywał się butnie. Media zwracały uwagę, że wręcz drwił z tego, co się stało.
Zeznania wdowy: szpital i informacja o śmierci męża
Pani Ewelina opowiadała, że po operacji w szpitalu znów pytała o męża i dzieci. Z jej słów wynikało, że personel nie potrafił odpowiedzieć od razu i czekał na przyjście psychologa, aby przekazać jej informację o śmierci pana Rafała.
Maksymalny wymiar kary. Sąd bezlitosny dla Łukasza Żaka
Wdowa zeznała również, że od oskarżonego usłyszała przeprosiny tylko raz - na pierwszej rozprawie - i dotyczyły one rodziny, szczególnie dzieci.
Przeprosiny oskarżonego i apel o wyrok jako przestrogę
W czasie mów końcowych Łukasz Żak ponownie przeprosił rodzinę zmarłego, mówiąc: -Chciałem przeprosić całą jej rodzinę za to, że doprowadziłem do tragicznego wypadku. Nigdy w życiu nie chciałem jej skrzywdzić. Jeszcze raz bardzo przepraszam za to. Są to szczere przeprosiny - zwracał się do pani Eweliny.
Wdowa w ostatnim słowie podkreślała, że dzień wypadku był ostatnim, w którym czuła radość i spokój. Zwróciła się też do sądu, by orzeczenie stało się przestrogą dla osób, które - jak mówiła - zachowują się jak oskarżeni. Dodała, że nie dostrzega u nich empatii ani skruchy i wyraża wątpliwość, czy 28-latek ma szansę na resocjalizację.
Łukasz Żak skazany
W czwartek (16 lipca) Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście wydał wyrok w sprawie Łukasza Żaka. Sąd uznał, że Łukasz Żak ponosi winę za zarzucane mu czyny i wymierzył mu karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. To maksymalny wymiar kary, którego domagała się prokuratura.
Dodatkowo sąd nałożył na skazanego 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Łukasz Żak ma również obowiązek zapłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia ofiarom wypadku.
Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje odwołanie. Sąd przedłużył areszt dla Łukasza Żaka do września 2026 r.