"Miało go nie być". Dzień ogłoszenia wyroku Żaka. Wieści z sądu

W czwartek (16 lipca) Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia ogłosił wyrok ws. Łukasza Żaka, oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Około godz. 12:50 mężczyzna pojawił się na sali sądowej. - Był spokojny i opanowany - relacjonuje Marcin Lewicki, korespondent o2.pl, obecny na miejscu. Żak został skazany na 20 lat pozbawienia wolności.

Łukasz Żak w sądzie.Łukasz Żak w sądzie.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz DomańskiMarcin Lewicki

Na twarzy Łukasza Żaka, który z opóźnieniem pojawił się na sali sądowej, rysował się spokój i opanowanie.

Nic nie mówił. Pokornie przyszedł na salę. Spóźnił się kilka minut, a miało go nie być w ogóle - zrelacjonował dziennikarz o2.pl Marcin Lewicki.

Przekazał też, że Żak bez większych emocji zasiadł na swoim miejscu, oczekując decyzji sądu.

Początek czwartkowego posiedzenia sądu zaplanowano na 12:30. Łukasz Żak na sali pojawił się około 12:50.

Tragiczny wypadek w Warszawie. Miał pędzić ponad 220 km/h

Łukasz Żak był oskarżony o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku. Według ustaleń śledczych miał pędzić ulicami Warszawy z prędkością około 226 km/h, po czym uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w Niemczech. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że Łukasz Żak ponosi winę za zarzucane mu czyny i wymierzył mu karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. To maksymalny wymiar kary. O wyjście z więzienia będzie mógł ubiegać się po 15 latach.

Ponadto sąd nałożył na skazanego 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Łukasz Żak ma również obowiązek zapłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia ofiarom wypadku.

Wyrok nie jest prawomocny - stronom przysługuje odwołanie.

Według ustaleń śledczych miał pędzić ulicami Warszawy z prędkością około 226 km/h, po czym uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w Niemczech. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.

W poniedziałek zakończyły się mowy końcowe stron - prokuratura żądała dla niego 20 lat więzienia, dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz obowiązku wypłaty zadośćuczynienia rodzinie ofiary. Obrona wnosiła o wymierzenie kary, która będzie sprawiedliwa. - To nie kara najwyższa. Sprawiedliwa kara to taka, która pozostaje proporcjonalna - mówiła adwokat Izabela Ławińska, pełnomocniczka Łukasza Żaka, cytowana przez "Gazetę Prawną".

Wybrane dla Ciebie