Na twarzy Łukasza Żaka, który z opóźnieniem pojawił się na sali sądowej, rysował się spokój i opanowanie.
Nic nie mówił. Pokornie przyszedł na salę. Spóźnił się kilka minut, a miało go nie być w ogóle - zrelacjonował dziennikarz o2.pl Marcin Lewicki.
Przekazał też, że Żak bez większych emocji zasiadł na swoim miejscu, oczekując decyzji sądu.
Początek czwartkowego posiedzenia sądu zaplanowano na 12:30. Łukasz Żak na sali pojawił się około 12:50.
Tragiczny wypadek w Warszawie. Miał pędzić ponad 220 km/h
Łukasz Żak był oskarżony o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku. Według ustaleń śledczych miał pędzić ulicami Warszawy z prędkością około 226 km/h, po czym uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w Niemczech. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że Łukasz Żak ponosi winę za zarzucane mu czyny i wymierzył mu karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. To maksymalny wymiar kary. O wyjście z więzienia będzie mógł ubiegać się po 15 latach.
Ponadto sąd nałożył na skazanego 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Łukasz Żak ma również obowiązek zapłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia ofiarom wypadku.
Wyrok nie jest prawomocny - stronom przysługuje odwołanie.
Według ustaleń śledczych miał pędzić ulicami Warszawy z prędkością około 226 km/h, po czym uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w Niemczech. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.
W poniedziałek zakończyły się mowy końcowe stron - prokuratura żądała dla niego 20 lat więzienia, dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz obowiązku wypłaty zadośćuczynienia rodzinie ofiary. Obrona wnosiła o wymierzenie kary, która będzie sprawiedliwa. - To nie kara najwyższa. Sprawiedliwa kara to taka, która pozostaje proporcjonalna - mówiła adwokat Izabela Ławińska, pełnomocniczka Łukasza Żaka, cytowana przez "Gazetę Prawną".