Wybory na Węgrzech. Wojna kontra życie codzienne
Przedwyborcza kampania na Węgrzech jest starciem dwóch narracji, z których jedna skupia się na wojnie na Ukrainie, a druga na codziennych troskach Węgrów. W niedzielę przekonamy się, która wygra - powiedziała w rozmowie z PAP Andrea Virag, ekspertka budapeszteńskiego think-tanku Instytut Republikon.
Najważniejsze informacje
- Fidesz buduje kampanię wokół wojny na Ukrainie i roli Viktora Orbana.
- TISZA Petera Magyara akcentuje koszty życia, gospodarkę oraz stan szpitali i dróg.
- Według badań Republikonu 31 proc. badanych najbardziej martwi drożyzna, a 21 proc. wojna.
Przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech kampanię definiuje spór o to, czego wyborcy boją się bardziej. Jak powiedziała PAP Andrea Virag z budapeszteńskiego Instytutu Republikon, stawką jest odpowiedź, czy silniej działa strach przed wojną w Ukrainie, czy codzienne problemy Węgrów.
Rządzący Fidesz próbuje przedstawiać wybory jedynie w kontekście wojny na Ukrainie, twierdząc, że bez Viktora Orbana Węgry zostałyby wciągnięte w ten konflikt, co jest oczywiście wysoce nieprawdopodobne - stwierdziła rozmówczyni PAP.
Pokerowa zagrywka Orbana. Specjalny telefon do Trumpa podczas wiecu
Opozycyjna TISZA Petera Magyara idzie w inną stronę i mówi o wzroście kosztów utrzymania, kondycji gospodarki, szpitali, dróg oraz zarzutach korupcyjnych wobec rządu.
Z drugiej strony opozycyjna TISZA i jej przewodniczący, Peter Magyar, skupiają się na problemach życia codziennego, takich jak sytuacja gospodarcza, wzrost kosztów utrzymania, stan szpitali czy dróg. TISZA zarzuca też Orbanowi, że jego rządy są najbardziej skorumpowanymi w historii kraju - dodała Virag.
Koszty życia i wojna w kampanii
Badania Instytutu Republikon pokazują, że dziś mocniej przebija się przekaz opozycji. - 31 proc. respondentów wskazało na wzrost kosztów utrzymania jako ich największą troskę, 21 proc. wybrało wojnę - zaznaczyła Virag w rozmowie z PAP. To, według analityczki, tłumaczy, dlaczego przekaz Magyara trafia do większej grupy wyborców niż narracja Orbana.
W poprzednich kampaniach Orban łączył wizerunek doświadczonego polityka zagranicznego z ofertą na sprawy krajowe. Virag zwróciła uwagę, że Fidesz miał wtedy silny przekaz o niskich kosztach energii, polityce prorodzinnej i emerytalnej. Teraz, jak ocenia, większość społeczeństwa źle widzi stan gospodarki i nie ufa, że obecny premier poprawi tę sytuację.
Sondaże na Węgrzech przed głosowaniem
Ten obraz widać też w badaniach opinii. W ostatnich tygodniach większość niezależnych sondaży dawała TISZY od 49 do 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców. Fidesz miał w nich od 35 do 38 proc. Z kolei pracownie powiązane z rządem pokazywały przewagę ugrupowania Orbana o kilka punktów procentowych.
Andrea Virag zaznaczyła, że ostateczna odpowiedź padnie dopiero przy urnach. - Dopiero w niedzielę jednak ostatecznie przekonamy się, co najbardziej przemawia do Węgrów - podkreśliła. Wynik pokaże, czy ważniejsza okazała się obietnica bezpieczeństwa i silnego przywództwa, czy nacisk na sytuację materialną i jakość życia.