Wypadek Polaków w Niemczech. Mamy komentarz policji
W niemieckim Kleve doszło do wypadku z udziałem trójki Polaków. - Udało się ustalić tożsamość osób rannych i zmarłego mężczyzny. Umożliwiono rodzinie pożegnanie się z ofiarą - mówi o2.pl Stefan Sparberg, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kleve. Zdradza, w jakim stanie jest dwójka poszkodowanych.
18 stycznia w miejscowości Kleve doszło do wypadku. Samochód z polskimi tablicami rejestracyjnymi uderzył w drzewo i znaki drogowe - donosiły niemieckie media. Na miejscu zginął pasażer, a kierowca i pasażerka odnieśli poważne obrażenia. Niemiecka policja w rozmowie z o2.pl zdradza szczegóły tego zdarzenia.
W wyniku wypadku zmarł 21-latek siedzący na miejscu pasażera z tyłu po lewej stronie. 29-letni kierowca i jego 30-letnia pasażerka odnieśli poważne obrażenia - przekazała o2.pl policja w Kleve. Wszyscy jechali samochodem marki Vauxhall z kierownicą po prawej stronie. Dwójka rannych została uwolniona przez straż pożarną. Ratownicy musieli rozcinać dach, by wydostać ich z wraku. Trafili do szpitala w Nijmegen, ponieważ była to najbliższa specjalistyczna klinika w rejonie przygranicznym.
Oboje nadal znajdują się w stanie zagrożenia życia, przy czym stan mężczyzny określany jest jako stabilny, natomiast stan kobiety niestety nadal jako krytyczny - mówi o2.pl Stefan Sparberg, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kleve.
- Wszystkie trzy osoby posiadają obywatelstwo polskie - dodaje Sparberg. - Udało się ustalić tożsamość osób rannych, a później także nazwisko zmarłego mężczyzny. Dzięki temu możliwe było poinformowanie oraz objęcie opieką rodzin. Funkcjonariusze zespołu wsparcia ofiar umożliwili w środę rodzinie pożegnanie się ze zmarłym w zakładzie pogrzebowym - mówi nam rzecznik.
Nasz rozmówca nie ma jeszcze informacji na temat statusu tych osób w Niemczech. Jak dodaje, w powiecie Kleve zamieszkuje wielu Polaków. Często mieszkają oni w Niemczech, ale jeżdżą do pracy do Holandii, oddalonej o ok. 20 km.
Przyczyna wypadku nie została jeszcze ustalona. Według niemieckiej policji Polak kierujący autem wyprzedzał co najmniej jeden inny pojazd. Następnie zjechał w prawo z jezdni i uderzył w drzewo znajdujące się obok drogi.
Należy przypuszczać, że pojazd znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Przypuszczenie to opiera się na zeznaniach świadków oraz na policyjnym doświadczeniu w odniesieniu do rozległych uszkodzeń pojazdu. Na chwilę obecną nie możemy jednak podać dokładnej prędkości, z jaką poruszał się samochód - mówi o2.pl rzecznik policji w Kleve.
Przyczyny wypadku ma badać wyspecjalizowany zespół do dokumentowania wypadków drogowych, a na polecenie prokuratury w Kleve wezwano również zaprzysiężonego biegłego. Policja sprawdza m.in. to, czy pojazd był sprawny technicznie. Przesłuchiwani są świadkowie w tym kierowca pojazdu wyprzedzanego, czy kierowcy nadjeżdżający z przeciwka.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl