Wyspa na Bałtyku zniknie? Niemcy alarmują
Niemiecki "Bild" donosi, że do 2100 roku poziom wody w Morzu Bałtyckim może wzrosnąć o 80 centymetrów. W związku z tym jedna z wysp o nazwie Fehmarn może zniknąć z mapy.
Niemcy donoszą, że w związku z globalnym ociepleniem poziom wód będzie rósł - na Bałtyku nawet o 80 cm do 2100 roku. Przyczyną jest topnienie mas lodowych na biegunach. To oznacza, że niektóre obszary u wybrzeży Niemiec, ale także Polski, mogą znaleźć się pod wodą.
Jednym z takich obszarów jest wyspa Fehmarn. Tak wynika z obliczeń naukowców z Uniwersytetu HafenCity w Hamburgu. "Już przy wzroście o 47 centymetrów na Fehmarnie (Szlezwik-Holsztyn) rozległe obszary północy i zachodu mogłyby zostać zalane. Miejsca takie jak Orth, Püttsee, rezerwat ptactwa wodnego NABU Wallnau oraz popularny kemping w Puttgarden znalazłyby się pod wodą" - podaje niemiecki dziennik.
Niemcy alarmują. Woda w Bałtyku się podniesie. Skutki dla Polski
Według naukowców kilka wiosek na wyspie mogłoby zostać zalanych - chodzi o Bojendorf, Sulsdorf czy część Puttgarden. Łącznie nad Morzem Północnym i Bałtykiem mogłoby zostać zalanych 1430 km2, co dotknęłoby około 18 tys. osób.
Jeśli jednak globalna emisja CO₂ spadnie, rozwój sytuacji może wyhamować, a nawet się odwrócić - uważa ekspert klimatyczny Dominik Jung.
Problem podnoszenia się wód w Bałtyku dotyczyłby też oczywiście Polski. Zielona Interia podawała nieco szerszy przedział możliwego wzrostu poziomu - od 30 do 110 cm. Oznacza to, że w strefie zagrożenia znajdą się okolice Zalewu Szczecińskiego, Świnoujście, Międzyzdroje, Pobierowo, Kołobrzeg, Mielno czy nawet Gdańsk oraz Żuławy Wiślane.