Zabił trzech chłopców i uciekł. "To nie jest tak, że czas leczy rany"

Mijają dwa lata od makabrycznej zbrodni, która wstrząsnęła całą Polską. 9 marca 2022 r. w jednym z domów na osiedlu Wyszogrodzka w Płocku znaleziono ciała trzech braci: 8-letniego Oskara, 12-letniego Adriana i 17-letniego Piotra. Sprawcą okrutnej zbrodni okazał się Radosław K. - ojciec najmłodszej z ofiar. Matka zamordowanych chłopców mówi, że czas nie leczy ran, ale pogłębia tęsknotę.

Mijają dwa lata od okrutnej zbrodni w PłockuMijają dwa lata od okrutnej zbrodni w Płocku
Źródło zdjęć: © Materiały policyjne, Pexels
Aneta Polak

– Ciężko się odnaleźć. I to nie jest tak, że czas leczy rany, bo jest coraz gorzej, tęsknota jest coraz większa – powiedziała pani Małgorzata, matka zamordowanych chłopców, gdy w sierpniu ubiegłego roku zdecydowała się opowiedzieć swoją historię w programie "Uwaga! TVN".

9 marca 2022 r. kobieta nie mogła opiekować się swoimi synami. Jej czwarte dziecko – córka Oliwia – zachorowała na białaczkę. Matka przebywała z dziewczynką w szpitalu w Warszawie. Chłopcami miał się opiekować Radosław K. - partner pani Małgorzaty i ojciec najmłodszego z chłopców.

Gdy kobieta walczyła o życie córki chorej na raka, otrzymała niepokojące wieści. Zadzwoniła do niej dziewczyna 17-letniego Piotra, mówiąc, że nie może się z nim skontaktować. Pani Małgorzata natychmiast chwyciła za telefon, ale chłopcy nie odbierali. Dowiedziała się też, że nie zjawili się w szkole.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Wszędzie czuć gaz pieprzowy". Starcia z policją na proteście rolników

Ciała dzieci w kałuży krwi

Początkowo podejrzewano, że chłopcy mogli zatruć się tlenkiem węgla. Prawda okazała się jednak jeszcze bardziej przerażająca.

Makabrycznego odkrycia dokonali strażacy, którzy weszli do mieszkania przez okno. Prokuratura poinformowała później, że jeden z chłopców leżał w "nienaturalnej pozycji na łóżku", a pozostali w kałuży krwi na podłodze. Wszyscy mieli głębokie rany szyi. Sekcja zwłok potwierdziła, że bracia zmarli w wyniku wykrwawienia.

Radosław K. - mężczyzna, który miał się opiekować chłopcami, przepadł bez śladu. Policjanci szukali go osiem dni.

Zatrzymany w dniu pogrzebu chłopców

17 marca, a więc w dniu, w którym odbył się pogrzeb zamordowanych chłopców, będący już po służbie policjant zauważył Radosława K., który – jak gdyby nigdy nic – szedł jedną z płockich ulic. Mężczyzna miał przy sobie nóż. Był pijany i ranny.

Mężczyźnie postawiono zarzut potrójnego morderstwa. Choć zgodził się przedstawić swoją wersję zdarzeń, uczestniczył w wizji lokalnej i współpracował ze służbami, zapytany o to, czy przyznaje się do zbrodni, nie odpowiadał. Podczas składania wyjaśnień twierdził, że "czuł się niedoceniany i wyśmiewany".

Radosław K. był partnerem pani Małgorzaty przez 10 lat. Chciał się jej oświadczyć. Pracował jako budowlaniec, miał nadużywać alkoholu, ale próbował zerwać z nałogiem. 8 marca, w Dzień Kobiet, po trzech miesiącach abstynencji, mężczyzna miał przegrać walkę o trzeźwość i kupić wódkę na stacji benzynowej.

Niepoczytalny?

42-latka poddano obserwacji biegłych psychiatrów. Ci wydali opinię o niepoczytalności Radosława K. i chorobie psychicznej, co oznaczało, że mężczyzna nie trafi do więzienia. Dla pani Małgorzaty opinia biegłych była kolejnym ciosem.

On po części też mnie zabił. Straciłam dzieci. Chcę, żeby poniósł za to odpowiednią karę: dożywotnie pozbawienie wolności. Chłopców już nie odzyskam, ale chcę, żeby moja córka mogła być spokojna, że nic jej nie grozi –  powiedziała kobieta w "Uwaga! TVN".

Ostatecznie śledczy zdecydowali się na zasięgnięcie opinii drugiego zespołu biegłych. Tym razem, jak podaje portalplock.pl, podejrzanego zbadał zespół psychologów i psychiatrów ze szpitala w Choroszczy, a K. został tam dowieziony dwukrotnie.

Opinia biegłych przesądzi o przyszłości Radosława K. Jeśli zostanie uznany za niepoczytalnego, prokuratura umorzy postępowanie, a K. trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Wybrane dla Ciebie
Dramat mieszkańców Gdańska. "Woda leje się z sufitu, po ścianach, z lamp"
Dramat mieszkańców Gdańska. "Woda leje się z sufitu, po ścianach, z lamp"
Takiej sytuacji nie było od 1886 r. Rekordowy spadek poziomu wody w Bałtyku
Takiej sytuacji nie było od 1886 r. Rekordowy spadek poziomu wody w Bałtyku
Poraniony i ledwo żywy. Ktoś skatował królika. Szukają oprawcy
Poraniony i ledwo żywy. Ktoś skatował królika. Szukają oprawcy
Największe zoo w Polsce nadal pozostaje zamknięte. Podano powód
Największe zoo w Polsce nadal pozostaje zamknięte. Podano powód
Epstein miał obsesję. Córka miss nazywała go "wujkiem". "Chciał ją poślubić"
Epstein miał obsesję. Córka miss nazywała go "wujkiem". "Chciał ją poślubić"
Ukradł tablicę rejestracyjną. Powiesił ją nad rodzinnymi zdjęciami
Ukradł tablicę rejestracyjną. Powiesił ją nad rodzinnymi zdjęciami
Aż zatrzymali samochód. W ogóle się nie boją. Już ponad 120 tys. odsłon
Aż zatrzymali samochód. W ogóle się nie boją. Już ponad 120 tys. odsłon
Policja odzyskała "głowę" rycerza. Zatrzymano też podejrzanych
Policja odzyskała "głowę" rycerza. Zatrzymano też podejrzanych
Nie wpuścił strażników miejskich do domu. Sprawa trafi do sądu
Nie wpuścił strażników miejskich do domu. Sprawa trafi do sądu
Najdłuższy dziki wąż odkryty w Indonezji. Guinness potwierdził rekord
Najdłuższy dziki wąż odkryty w Indonezji. Guinness potwierdził rekord
Już się pojawiły. "Przyroda nieco zaskoczyła"
Już się pojawiły. "Przyroda nieco zaskoczyła"
Szokujące sceny w trakcie lotu. Nagranie obiegło sieć
Szokujące sceny w trakcie lotu. Nagranie obiegło sieć