Zajrzeli do Audi. Szybko się wydało. 28-latek skończy marnie
Zgłoszenie o podejrzanym Audi zaparkowanym przy prywatnych posesjach w gminie Wisznia Mała uruchomiło policyjną akcję, która zakończyła się odzyskaniem skradzionych pojazdów i przyczepki. 28-latek z powiatu trzebnickiego usłyszał dziewięć zarzutów i trafił na trzy miesiące do aresztu.
19 lutego dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy otrzymał informację o aucie, które miało zatrzymywać się w rejonie prywatnych domów na terenie gminy Wisznia Mała. Na miejsce skierowano patrol. Funkcjonariusze potwierdzili obecność wskazanego w zgłoszeniu Audi. Sprawdzenie w policyjnych systemach wykazało, że samochód został skradziony pod koniec stycznia we Wrocławiu. Auto zabezpieczono i odholowano na parking policyjny.
Do sprawy włączyli się policjanci wydziału kryminalnego. Analizowali zebrane materiały, weryfikowali informacje i zabezpieczali ślady. Już następnego dnia dotarli pod wytypowany adres, gdzie zastali 28-letniego mieszkańca powiatu trzebnickiego. Na posesji ujawniono kolejne mienie pochodzące z kradzieży – drugie Audi oraz przyczepkę skradzioną 31 stycznia z terenu Ośrodka Medycyny Paliatywnej i Hospicjum w Będkowie.
Zamazał numer VIN
Śledczy ustalili również, że w jednym z pojazdów mężczyzna przy użyciu narzędzia uczynił nieczytelnym numer identyfikacyjny VIN, co stanowi odrębne przestępstwo. 28-latek został zatrzymany i doprowadzony do komendy w Trzebnicy.
W trakcie przesłuchania wyszło na jaw, że podejrzany dopuścił się dwóch kradzieży aut na terenie Wrocławia. Działał według podobnego schematu – pod pretekstem kupna pojazdu umawiał się na jazdę próbną, po czym nie wracał do właściciela. Dodatkowo policjanci ustalili, że miał prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych obowiązujący do 2028 roku, który mimo to lekceważył.
Zatrzymany trafił do Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy, gdzie przedstawiono mu łącznie dziewięć zarzutów. W poniedziałek 23 lutego sąd, na wniosek prokuratora, zastosował wobec 28-latka tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za zarzucane czyny grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Jak podkreślają funkcjonariusze, wielowątkowe działania pozwoliły przerwać proceder i odzyskać skradzione mienie.