Miniony długi weekend pod Tatrami przyciągnął tłumy turystów. Zakopane było pełne spacerowiczów, oblegane były Krupówki, popularne szlaki i parkingi, a największy ruch – jak zwykle – pojawił się w rejonie Morskiego Oka. Wiele osób wybrało krótki, spontaniczny wyjazd na jeden–dwa dni, co dodatkowo zwiększyło natężenie ruchu.
Kulminacja przyszła w niedzielne popołudnie, gdy tysiące osób jednocześnie ruszyły w drogę powrotną. Zakopianka szybko zamieniła się w długi sznur aut, a kierowcy utknęli w korkach już na wyjazdach z Zakopanego i w okolicznych miejscowościach. Zatory tradycyjnie tworzyły się na odcinkach o ograniczonej przepustowości i rozlewały dalej w kierunku Krakowa.
To scenariusz, który regularnie wraca przy tzw. długich weekendach – najpierw tłok na szlakach i w centrum miasta, a później wielogodzinny powrót do domu. W praktyce dla wielu turystów kolejka zaczęła się nie pod atrakcjami, ale jeszcze za kierownicą.
Od 2024 roku dziennikarka Wirtualnej Polski i serwisu o2.pl. Absolwentka socjologii na Politechnice Śląskiej. Dziennikarskie doświadczenie zdobywała w Polska Press Grupie. W pracy dziennikarskiej zwraca uwagę przede wszystkim na człowieka, jego historię i emocje. Interesuje ją tematyka społeczna. W czasie wolnym czyta reportaże. Masz temat, który warto poruszyć? Napisz: Danuta.Palega@grupawp.pl.