Nasza czytelniczka zamówiła podróż Uberem do pracy około godz. 6 rano. Wybrała opcję Priority, która zgodnie z opisem usługi, ma pomóc w szybszym znalezieniu przejazdu. Aplikacja wskazała, że kierowca o imieniu Tomek powinien pojawić się w ciągu około 15 minut. Koszt kursu oszacowano na niespełna 48 zł.
Samochód jednak nigdy nie pojawił się w miejscu odbioru. Mimo że pani Angelika czekała znacznie dłużej, niż wskazywała aplikacja, kierowca nie przyjechał. To jednak był dopiero początek problemów.
– Zamówiłam Ubera, bo dojazd komunikacją miejską do pracy zajmuje mi ponad godzinę. Samochodem jest znacznie szybciej, ale nie mam gdzie zaparkować, a na co dzień autem jeździ mąż. Korzystam z Ubera regularnie i do tej pory zawsze wszystko przebiegało bez problemów. Tego poranka przeżyłam jednak prawdziwy koszmar – opowiada nasza czytelniczka.
Aplikacja początkowo nie wskazywała, że dzieje się coś niepokojącego. Choć kierowca nie pojawił się w miejscu odbioru, system informował, że dotarł na miejsce, a chwilę później... rozpoczął kurs. Naszej czytelniczce zajęło kilka chwil, zanim zorientowała się, co właśnie się wydarzyło.
– Najpierw czas oczekiwania trochę się wydłużył. Później pojawił się komunikat, że kierowca podjeżdża, a dosłownie chwilę później aplikacja zapytała mnie już, jak mija mi przejazd. Tymczasem cały czas stałam pod blokiem. W jednej ręce miałam telefon, w drugiej otwartego laptopa i nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje – relacjonuje pani Angelika.
Czytelniczka zareagowała natychmiast, dzięki czemu udało jej się uniknąć utraty całej kwoty za kurs. Szybko anulowała przejazd, co pozwoliło odzyskać część pobranej opłaty, a następnie zgłosiła incydent w aplikacji. Jak przyznaje, samo znalezienie odpowiedniej ścieżki zgłoszenia nie było jednak intuicyjne.
– Sama nie wiedziałam co wybrać. Chociaż Uber przygotowany jest na zgłoszenie naruszeń ze strony kierowcy w stosunku do pasażera, to trzeba się trochę pomęczyć, by znaleźć w miarę pasującą opcję. Ale warto - nie dawajcie sobie w kaszę dmuchać. Nikt nie ma prawa was okradać i utrudniać wam życia. Ja tego dnia już do pracy nie dotarłam. Zostałam w domu i pracowałam zdalnie – mówi.
O komentarz poprosiliśmy również Ubera. W odpowiedzi na pytania naszej redakcji Uber zapewnia, że wykorzystuje mechanizmy pozwalające wykrywać nietypowe zachowania na platformie, a każde zgłoszenie dotyczące nieprawidłowości jest indywidualnie analizowane przez zespół wsparcia. Firma zachęca pasażerów, aby w przypadku rozpoczęcia przejazdu bez ich obecności jak najszybciej zgłosili problem za pośrednictwem aplikacji. W uzasadnionych przypadkach użytkownicy mogą otrzymać korektę opłaty lub zwrot kosztów.
- Bezpieczeństwo osób korzystających z platformy Uber jest naszym najwyższym priorytetem. Każde zgłoszenie dotyczące potencjalnego naruszenia naszych zasad jest indywidualnie analizowane, a jeśli dochodzenie potwierdzi naruszenie, podejmujemy odpowiednie działania zgodnie z obowiązującymi procedurami. - czytamy w odpowiedzi firmy.
Uber podkreśla również, że stosuje politykę zerowej tolerancji wobec naruszeń prawa i nadużyć. Zgłoszenia związane z bezpieczeństwem obsługuje całodobowy zespół specjalistów, a w sytuacjach mogących nosić znamiona przestępstwa firma deklaruje współpracę z odpowiednimi służbami. Aplikacja oferuje także szereg funkcji zwiększających bezpieczeństwo, takich jak przycisk alarmowy umożliwiający szybki kontakt z numerem 112, udostępnianie trasy zaufanym osobom, monitorowanie przebiegu przejazdu za pomocą GPS czy powiadomienia o nieoczekiwanych zmianach trasy.