Zarobił krocie w Szpitalu Południowym. Kacprzyk może odzyskać kasę
Dawid Kacprzyk, 29-letni lekarz pracujący w Szpitalu Południowym, oddał szpitalowi pół miliona złotych po poprawieniu swoich faktur. W związku z tym może otrzymać zwrot około 70 tys. zł z urzędu skarbowego. Takie wyliczenia w rozmowie z "Faktem" przedstawił ekspert inFaktu Piotr Juszczyk.
W oświadczeniu majątkowym za 2025 r. Dawid Kacprzyk wpisał 1 mln 595 tys. 932 zł i 20 gr jako dochód z usług medycznych. Lekarz bez specjalizacji pracował m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym jako koordynator SOR, jednak po nagłośnieniu sprawy placówka rozwiązała z nim umowy, a wstępne ustalenia audytu wskazały na nieprawidłowości.
Gdy Kacprzyk widniał w grafiku dyżurów, jednocześnie udzielał wywiadów albo uczestniczył w posiedzeniach rady dzielnicy Ursus, w której do niedawna zasiadał. O skandalu poinformował portal zero.pl.
W sprawie kluczowe znaczenie ma informacja o korektach dokumentów rozliczeniowych. Wydział prasowy warszawskiego ratusza przekazał, że ustalono, iż Dawid Kacprzyk dokonał korekty 33 faktur obejmujących okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r. oraz zwrócił na konto szpitala pół miliona zł.
Jeśli lekarz rozlicza się ryczałtem (usługi medyczne to 14 proc.), obniżenie przychodu o 500 tys. zł oznacza 70 tys. zł niższego podatku — mówi "Faktowi" Piotr Juszczyk ekspert podatkowy inFaktu.
Zwrot 500 tys. zł nie wpłynie na składki ZUS. Składki społeczne przedsiębiorca płaci od zadeklarowanej podstawy, a nie od faktycznego przychodu. Z kolei na ryczałcie składka zdrowotna zależy od progów przychodowych. Po zwrocie pieniędzy przychód Kacprzyka nadal wynosi 1,1 mln zł, więc pozostaje w najwyższym progu i nadal płaci taką samą składkę zdrowotną – 1495,04 zł miesięcznie - dodaje dziennik.
Sprawą lekarza zajmuje się prokuratura po zawiadomieniu złożonym przez Warszawski Szpital Południowy. Zawiadomienie ma dotyczyć podejrzenia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Równolegle samorząd lekarski wezwał Dawida Kacprzyka do złożenia wyjaśnień. W najgorszym przypadku Kacprzykowi grozi zakaz wykonywania zawodu.