Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
oprac. Justyna Piąsta
|
aktualizacja

Warszawa. Pomylono pacjentów. Koszmarna pomyłka w szpitalu

64
Podziel się:

W jednym z warszawskich szpitali doszło do tragicznej pomyłki. O śmierci kobiety poinformowano nie tę rodzinę, co trzeba. Gdy córka rzekomo zmarłej mamy chciała odebrać jej rzeczy, zorientowała się, że ona wciąż żyje.

Warszawa. Pomylono pacjentów. Koszmarna pomyłka w szpitalu
Zdjęcie ilustracyjne (Pixabay)

9 grudnia do Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie przywieziono kobietę w podeszłym wieku, która wcześniej znajdowała się w izolatorium przy Domu Opieki "Nestor". Jej stan był ciężki, miała stwierdzonego koronawirusa. Choć lekarze podjęli akcję reanimacyjną, nie udało się jej uratować. Kobieta zmarła, więc zawiadomiono rodzinę. Jak się niedługo później okazało, nie tę, co trzeba...

Pomyłka w szpitalu w Warszawie. Jak doszło do pomyłki?

Feralną sytuację relacjonuje Onet. Personel szpitala na podstawie dokumentacji, którą miała przy sobie pacjentka, poinformował jej bliskich o śmierci. Gdy po kilku dniach córka chciała odebrać rzeczy, rzekomo zmarłej kobiety, wyszło na jaw, że jej mama żyje i wciąż przebywa w izolatorium. Osobą przewiezioną do szpitala, która zmarła na koronawirusa, był ktoś zupełnie inny...

Pierwszy raz w życiu coś takiego mi się zdarzyło. Mogę sobie tylko wyobrazić szok, jaki przeżyła ta rodzina, gdy najpierw dowiedziała się o rzekomej śmierci bliskiej osoby, a kilka dni później wszystko okazało się wynikiem jakiegoś wielkiego zamieszania – powiedziała Onetowi pracownica Szpitala Czerniakowskiego.
Pacjentka została do nas przetransportowana w karetce z grupą kilku innych kobiet. Wszystkie ze stwierdzonym covid-19 trafiły do nas z prywatnego domu opieki społecznej. Niestety zdarza się – i tak było w tym przypadku – że takim przyjęciom towarzyszy duży chaos. Ratownicy medyczni przekazali nam dokumentację, ale nie potrafili przypisać poszczególnych dokumentów do konkretnych osób – opowiedziała w rozmowie z Onetem Magdalena Stolarczyk, dyrektor zarządzająca izolatorium.

Kto odpowiada za ten błąd?

Do izolatorium 9 grudnia zostali przywiezieni podopieczni z prywatnego domu opieki "Patrycja" mieszczącego się w Zielonkach-Parcela. Tylko jednego dnia trafiło tam aż 31 pacjentów z tej placówki. W trakcie drugiego i trzeciego transportu osób do izolatorium ratownicy przywieźli skierowania wraz z historiami chorób dotyczących osób z wcześniejszego kursu. Wówczas wszystkie dokumenty wymieszały się ze sobą.

Dyrektor zarządzająca izolatorium powiedziała, że wielokrotnie próbowano skontaktować się z kierownictwem domu opieki, by uzyskać pomoc w identyfikacji przywiezionych osób. Jednak nikt nie odbierał tam telefonu.

Dlatego teraz chciałabym zaapelować: starsze osoby, z demencją, z którymi nie da się nawiązać kontaktu, powinny zawsze być wyposażane w specjalne opaski z imieniem i nazwiskiem, tak jak ma to miejsce np. w szpitalach. W tym przypadku powinien zadbać o to ośrodek "Patrycja". Gdyby tak postępowano za każdym razem, uniknęlibyśmy tak przykrych sytuacji. Ja chciałabym, żebyśmy z tej sytuacji wyciągnęli wnioski na przyszłość – dodała Magdalena Stolarczyk.
Zobacz także: Koronawirus. Polska kadra wioślarzy utknęła na święta w Portugalii. "Przed wylotem mieliśmy negatywne testy"
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
WP Kobieta
KOMENTARZE
(64)
Dehael
rok temu
Tam juz pewnie spadek planowali...a tu bęc
XXX
rok temu
Może zamiast opasek od razu numery tatuować.W końcu to już sprawdzony system.
RR101
rok temu
Podczas operacji amputacji na zakończenie pielęgniarka stwierdza ponurym głosem, że chyba zdjęcie rentgenowskie jest odwrócone, szybka decyzja amputują drugą nogę. Wiozą pacjenta z powrotem na salę chorych, patrzą a na jego miejscu leży inny pacjent ....
kkk
rok temu
znam historię jak pacjenci zamienili się łóżkami. jednemu choremu na ucho o mało płuca nie usunięto. kapneli się dopiero przy stole operacyjnym
baśka
rok temu
Takie pomyłki się zdarzają. Pamiętam jak mój szef powiedział rodzinie, że chory czuje się coraz lepiej. Potem rodzina przychodzi do mnie po szczegółowe informacje, a ja mam im powiedzieć... że chory nie żyje. W warszawskim przykładzie chociaż wszystko skończyło się dobrze.
POludek
rok temu
Właściciele szpitala jest miasto Warszawa i to wszystko tłumaczy
Michon
rok temu
"Po kilku dniach" zgłosiła się po rzeczy. Rozumiem, że była w ciężkim szoku i dlatego tyle to trwało, i oczywiście była uradowana, a nie zawiedziona, jak się sprawa wyjaśniła...
Król Julian
rok temu
Dobrze że nie zoperowali nie tę co trzeba!
Ala
rok temu
Oj tam , dobrze , że jej czegoś nie wycieli nerki , czy może nogi nie amputowali . Najważniejsze , że żyje , miła niespodzianka .
Oloolo
rok temu
Obraz Polski. Tak właśnie wszystko u nas funkcjonuje, nie tylko szpitale. Jedyne co dobrze robią to kasę rozdają.
gosc
rok temu
strach isc do szpitala..to wielka umieralnia ..lelarze nie lecza ..bo za covida maja wiecej placone..
Znajomy
rok temu
No zdarza się i to dosyc często. Znajomej też pomylili papiery, na porodówce. Dobrze że była w pełni świadoma i zdziwiła się pytaniem o cukrzycę, na którą niby miała chorować. I wtedy dopiero padło pytanie o nazwisko.
Edzia
rok temu
Ludzi zabierają o drugiej w nocy z domów opieki z oddziałow jak by do rana nieszlo poczekać. Brak czlowieczenstwa i empati.
Iga
rok temu
pomylono pacjentów, jakoś mnie to nie dziwi. Porady telefoniczne. Wypisywanie leków bez badań, zdalne diagnozy. Fartuchy z fizeliny, bo po co prać!, wysypiska jeszcze mieszczą(co na to eksperci od ochrony środowiska?)To wszystko jest chore!!
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić