Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
ORY
|

Pokazała sprawdzian szóstoklasisty z dysleksją. "Jak to widzę, gotuje się we mnie"

1279
Podziel się:

Terapeutka pedagogiczna opublikowała na swoim facebookowym profilu zdjęcie poprawionego sprawdzianu z języka polskiego, które napisał szóstoklasista z dysleksją rozwojową. Post wywołał u internautów skrajne emocje.

Pokazała sprawdzian szóstoklasisty z dysleksją. "Jak to widzę, gotuje się we mnie"
Terapeutka pedagogiczna pokazała sprawdzian ucznia z dysleksją (Getty Images, Facebook)

Obowiązki szkolne stanowią znacznie większe wyzwanie dla dzieci z dysleksją rozwojową niż dla tych, które nie borykają się z takim problemem. Stwierdzenie tego zaburzenia gwarantuje uczniowi nieco inne traktowanie i specjalną opiekę nauczycieli. Jednak chyba nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. 

Terapeutka pedagogiczna pokazała szokujące zdjęcie

Terapeutka pedagogiczna i blogerka Dorota Lubas opublikowała ostatnio na swoim facebookowym profilu zdjęcie poprawionego sprawdzianu z języka polskiego, który napisał szóstoklasista z dysleksją rozwojową. Na zdjęciu widać zadanie otwarte, którego polecenie brzmiało, by napisać opowiadanie o jednej z przygód Pinokia. Praca ucznia aż ocieka od czerwonego koloru długopisu. Terapeutka zamieściła wraz ze zdjęciem poruszający opis, w którym wcieliła się w ucznia.

"Jestem w 6 klasie SP, mam dysleksję rozwojową – dysortografię i dysgrafię. Mam opinię, w której są zalecenia do pracy. Uczęszczam na terapię raz w tygodniu. Nauka zajmuje mi znacznie więcej czasu niż rówieśnikom, bo dysleksja rozwojowa to specyficzne trudności w uczeniu się. (…) Piszę sprawdzian z języka polskiego. Bardzo się staram. Trudno mi pisać tak na szybko w klasie i "składać myśli". Ale piszę. Przychodzi dzień, gdy dostaję oceniony sprawdzian. I oczy mnie bolą od czerwonego długopisu nauczyciela. Już nic mi się nie chce. Nienawidzę szkoły. Płaczę. To bez sensu" – czytamy w poście. 

Internauci nie kryją oburzenia

W sekcji komentarzy pojawiło się wiele głosów oburzonych internautów. Zwrócili uwagę przede wszystkim na to, że nauczycielka lub nauczyciel pod pracą zamieścił uwagi, które nigdy nie powinny się tam znaleźć: "W pracy nie ma ani jednego poprawnie zapisanego zdania" czy "Co to ma znaczyć?". 

"Szczerze, jak to widzę, to gotuje się we mnie! To nie tylko zwrócenie uwagi na to, co jest do poprawy. Tam jest język oceniający i zawstydzający! Dołujące. Kiedy dziecko widzi, że wszystko źle, to nie wierzy, że może zrobić cokolwiek dobrze" – napisała internautka. 

Myślę, że osoba, która poprawiała tę pracę, nie zdaje sobie sprawy z tego, że zastosowała najskuteczniejszą metodę podcinania skrzydeł i niszczenia motywacji do nauki – dodała inna. 

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Matematyka zmorą polskich uczniów według NIK. Zrobiliśmy Polakom mały test
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(1279)
ech
4 miesiące temu
nie pamiętam aby któryś z moich dawnych nauczycieli przejmował się że podcina komuś skrzydła a wedle obecnych kryteriów, zdarzało się to właściwie nagminnie
Jagoda
4 miesiące temu
Dorota Lubas! ty chyba nie nadajesz się do pracy z dziećmi. Może w Biedronce spełnisz się lepiej?
cos nie pasuj...
4 miesiące temu
Pinokio jest lekturą w 4 klasie nie w 6. To chyba jakaś ściema.
kiedyś nie by...
4 miesiące temu
Za moich czasów szkolnych (lata 70-80) jakoś nikt nie miał dysleksji, dyskalkulii, dysgrafii, fobii szkolnej itp. Niektórzy są lepsi z przedmiotów ścisłych, inni z humanistycznych, a niektórzy to po po prostu albo lenie, albo mało zdolni (nic wstydliwego, nie każdy musi mieć maturę), albo nie czytają książek, albo wszystkiego po trochu. Kiedyś ktoś taki albo wziął się do roboty, albo miał problem w szkole, z niezdaniem do następnej klasy włącznie. Teraz nadopiekuńcze mamuśki w dobie poprawności politycznej załatwiają jakieś zaświadczenia. Gdy ja czytam listy motywacyjne i CV (a czytam ich sporo), to dużą uwagę przywiązują także do sposobu redagowania pisma i stylu.
Remik
4 miesiące temu
Szkoda, że media w PL nie pokazują jak wygląda nauczanie w innych krajach, np. na północy, choćby w Szwecji. W PL to śmiech na sali, jakość nauczania dzięki rządzącym dość znacznie podupadła, zawód nauczyciela dojechany do granic możliwości. W tej pracy zostają chyba tylko Ci, którym ten zawód życie uratował. Nie tylko rządzący wylewają hejt na nauczycieli, my Polacy również. Więc nie dziwmy się, że nasze pociechy uczą marni nauczyciele, sami do tego doprowadzamy atakując ich choćby za 2 miesiące wakacji. Rządzącym nie będzie to przeszkadzało, że wyrosną potem takie kaleki intelektualne nie przystosowane do życia, wierzące w to co powiedzą w TV.
qaz
4 miesiące temu
Wychodzą braki w czytaniu i to najprawdopodobniej rzutuje na jakość wypracowań. Książkę zastąpiła telewizja , komputer i smartfon tak więc czego mamy oczekiwać od młodego pokolenia, zresztą podobny poziom wypowiedzi widać w niektórych komentarzach. Debilizm społeczny postępuje takie jest nie tylko moje zdanie.
tju
4 miesiące temu
Ludzie, na temat takich problemów niech wypowiadają się rodzice dzieci z dysleksją lub specjaliści, a nie osoby bez pojęcia o problemie. Mam trójkę dzieci, środkowy syn jest dyslektykiem. Nikomu nie życzę tego, co musiałam przejść ja i on. Już w przedszkolu uprzedzali mnie, że w szkole dziecko będzie mieć problemy. I tak było faktycznie - od pierwszej klasy trzy - cztery godziny dziennie, łącznie z weekendami, mozolnej nauki samych literek, przez pierwszy rok. Odrabianie lekcji przez cały weekend, podczas gdy rodzeństwu zajmowało to samo 30-40 minut. Nauka przez dwa lata odmiany angielskiej czasownika być ( ja jestem, ty jesteś ...) - starszy o rok brat nauczył się tego w ciągu 40 minut. Jeszcze w trzeciej klasie unikanie napisania swojego nazwiska, żeby nie zrobić błędu... Wiele lat pracy mozolnej, czasochłonnej, wyczerpującej psychicznie. A ja nie mam cierpliwości. I te wszystkie inne problemy - miał iść do domu w punkcie A, poszedł do miejsca w punkcie B. Bo inaczej zrozumiał. Co z tego, że z rozwiązywaniem zadań z matematyki mógł poradzić sobie lepiej niż inni, skoro i tak nie zdążył przeczytać i zrozumieć treści w standardowym, dla niego za krótkim czasie. Jakby dziecko Wam płakało i pytało, po kim on ma takie problemy to też byście wyśmiali i dawali głupie rady? I tak ma bardzo niską samoocenę, zawsze się wstydził tego, że jest gorszy i słabszy w nauce od innych. A szkoła proponowała tylko 1-2 godz. zajęć wyrównawczych tygodniowo. I na początku ciągle informacje od pani jak jest źle. Za to potem, na koniec gimnazjum, przegonił rodzeństwo w wynikach w nauce. Dzięki swojej zawziętości, wytrwałości i ciężkiej pracy dostał się do szkoły średniej, do której było jedenaścioro chętnych na jedno miejsce. Nadal nie jest łatwo, ale jest ambitny i ciągle walczy. Więc nie piszcie o czymś, o czym nie macie pojęcia.
123
4 miesiące temu
Moje dziecko też miało dysleksję, a poziom inteligencji (badany kilka razy} bardzo wysoki. Uczyli je różni nauczyciele.Co dwa - trzy lata badania w poradni: psycholog, pedagog. Za każdym razem zauważano duży wkład pracy rodziców, ale dysleksję stwierdzano . Była taka nauczycielka (żywię do niej ogromny szacunek), która zalecenia poradni czytała ze zrozumieniem i dziecko miało dwie oceny ze sprawdzianu, aby duża ilość błędów ortograficznych nie przekreślała treści. Nawet jeśli była praca "czerwona" to uwagi były w stylu: bardzo dobra treść, popracuj jeszcze nad ortografią. I dziecko wiedziało, że mimo niedociągnięć, ktoś docenił jego wysiłek.Teraz nie ma problemów, bo w większości komputerów jest oprogramowanie podkreślające błędy i to ułatwia życie dzieciom i dorosłym. Moje dziecko też skończyło studia i całkiem dobrze sobie radzi w życiu.
rep
4 miesiące temu
Ciekawostka, moja trójka już dorosłych dzieciaków ( zajmowaliśmy się dziećmi w domu i zawsze mieliśmy dla nich czas ) jakoś potrafiła się dobrze uczyć, ADHD wyładowywało się rowerem, basenem, nartami, wypadami w góry, itd i spokojnie studia mogły ukończyć. No, ale jak dziecko ma swój pokój z komputerem, a rodziców na papierze byle poznać na ulicy, a życia uczy Internet i koledzy, to tak to wygląda.
rep
4 miesiące temu
Oj tam nauczanie, ważne że jest religia i będzie nowy pisowski przedmiot. Dodawanie i pisanie w klepaniu paciorka nie jest potrzebne !
Tata
4 miesiące temu
Linijką po łapkach i dyslekcja ulotni się nie wiadomo kiedy, ale jeśli nie to cwaniaka do szkoły specjalnej, żeby nie przeszkadzał w nauce normalnym dzieciom.
No cóż
4 miesiące temu
to efekt 2 lat nauki zdalnej
nikola
4 miesiące temu
Nie jarajcie się, prace części "zdrowych" dzieci wiele nie odbiegają wiele od przedstawionych. Powszechny luzik, dysgrafie, dyskalkulie, ADHD itp.itd. do wyboru i koloru, co rodzic zapragnie...
Hjui
4 miesiące temu
Chcecie jezyk oceniajacy to wlaczcie wiadomosci tvp. Tam nie ma informacji tylko ocena.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić