Nie da się powstrzymać od śmiechu. Idealnie pokazali urząd skarbowy
Wyobraź sobie wizytę w urzędzie skarbowym… tylko że zamiast załatwienia zwykłej sprawy, toczysz walkę o odzyskanie licencji na taksówkę, a zamiast urzędniczki, siedzi przed tobą kobieta, która jednym spojrzeniem potrafi sprawdzić PIT za ostatnie 10 lat.
Bohater przychodzi do urzędu pełen nadziei, no nie do końca, liczył, że mu się uda wszystko załatwić. Nawet kawę i cukier na przekupstwo przyniósł. Już po pierwszym "dzień dobry" wie, że popełnił życiowy błąd.
Z każdą minutą rozmowa przestaje przypominać urzędową procedurę, a zaczyna… spowiedź. I to taką szczerą. Bardzo szczerą. Szczerze bardziej niż w kościele.
I nagle człowiek zaczyna sobie przypominać rzeczy, o których nawet jego księgowa nie wie. To kabaret oparty na codzienności, bo każdy z nas był kiedyś w urzędzie i każdy wie, że tam czas płynie inaczej… wolniej, ciężej i z lekkim dreszczykiem strachu.
Kabaret Kałaszniko w genialny sposób pokazuje absurd codziennych sytuacji, gdzie zwykła formalność zamienia się w emocjonalny rollercoaster, a rozmowa z urzędnikiem staje się najdokładniejszym rachunkiem sumienia w życiu.
Inne kabaretowe hity znajdziecie w Telewizji WP.
Absolwentka Dziennikarstwa i medioznawstwa, Europeistyki oraz Architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała od stażu w “Gazecie Wyborczej”, następnie ruszyła w podróż po Europie w ramach programu Erasmus. Najchętniej pisze o problemach życia codziennego. W jej żyłach płyną hektolitry kawy, które napędzają ją do pracy. Prywatnie miłośniczka romansów, yogi, Formuły 1 i ośmiotysięczników.