Trump kończy 80 lat. Lekarze ostrzegają. "Problem numer jeden"
Donald Trump spędził ok. trzy godziny na badaniach medycznych. Jak opisał "Washington Post", uczestniczyło w nich ok. 22 specjalistów, co jest rekordem w przypadku prezydenckiego przeglądu zdrowia. - Zaawansowany wiek fizyczny jest problemem numer jeden - mówi były lekarz Baracka Obamy.
Donald Trump 14 czerwca skończy 80 lat. W ostatnich dniach w Narodowym Centrum Medycznym Wojskowym w Maryland przeszedł ocenę stanu zdrowia. Placówkę opuścił po serii badań trwających ok. trzech godzin. W całej procedurze brało udział ok. 22 lekarzy - podaje "Washington Post".
Dziennik dodaje, że to prawie dwa razy więcej niż przy wcześniejszym badaniu kontrolnym, kiedy miało uczestniczyć 14 lekarzy. Dziennik podkreślił, że 22 specjalistów to najwyższa liczba lekarzy obecnych przy pojedynczym badaniu prezydenta.
To niezwykła liczba - powiedział CNN Jonathan Reiner, kardiolog zmarłego wiceprezydenta Dicka Cheneya. - Jakie specjalizacje reprezentowali? Dlaczego było ich tak wielu? - pytał publicznie lekarz.
Biały Dom odpowiedział na ustalenia "Washington Post", oświadczając, że "zaangażowanie wielu specjalistów odzwierciedla kompleksową, wielodyscyplinarną ocenę, zgodną z najlepszymi praktykami w zakresie opieki medycznej na szczeblu kierowniczym".
Biały Dom po prostu nie chce potwierdzić żadnych dolegliwości fizycznych u Trumpa, ale starsi ludzie mają problemy zdrowotne, a prezydent ma prawie 80 lat. Wydaje się, że ze strony Białego Domu po prostu brakuje szczerości - dodawał Reiner.
Osobisty lekarz Trumpa Sean Barbabella w oficjalnym opisie stwierdził, że prezydent pozostaje w doskonałym zdrowiu, a jego sprawność sercowa, płucna, neurologiczna oraz ogólna kondycja są dobre.
Myślę, że obawy o zdrowie fizyczne prezydenta są prawdopodobnie największe w historii, a zaawansowany wiek fizyczny jest problemem numer jeden - mówił "Washington Post" doktor Jeffrey Kuhlman, który przez ponad dekadę pełnił funkcję lekarza Białego Domu u prezydentów Baracka Obamy, George’a W. Busha i Billa Clintona.
Biały Dom potwierdził jedynie, że u Donalda Trumpa występuje przewlekła niewydolność żylna. Wielokrotnie publikowano zdjęcia pokazujące siniaki, zaczerwienienia i przebarwienia na dłoniach Trumpa. Jego współpracownicy tłumaczą, że to m.in. od stosowania aspiryny.
Komentatorzy zwracają również uwagę na przysypianie podczas ważnych spotkań, dezorientację podczas wystąpień publicznych, pomyłki słowne oraz niepewny chód.