Takiej dawki śmiechu dawno nie było. "Kolejka do lekarza" to hit
Pacjent, pacjent i pacjent wchodzą do poczekalni, a tam czeka lekarz. Brzmi jak początek dobrego żartu, ale co jak wywołać pacjenta, nie używając jego nazwiska ani imienia?
"Kolejka do lekarza" pokazuje, do jakich absurdów mogą prowadzić codzienne sytuacje, które zna niemal każdy. Wizyta u lekarza zwykle nie kojarzy się z dobrą zabawą. Kabaret Trzecia Strona Medalu udowadnia jednak, że nawet zwykła poczekalnia może stać się miejscem pełnym komicznych sytuacji.
Gdy pacjent przychodzi do poczekalni, nie spodziewa się co zaraz się wydarzy. Lekarz, który przez RODO nie może po prostu wyczytać następną osobę z listy. Zamiast tego zaczyna posługiwać się coraz bardziej wymyślnymi podpowiedziami i kalamburami. Pacjenci próbują zgadnąć, do kogo kierowane są zagadkowe komunikaty, a z każdym gestem widzowie śmieją się co raz mocniej.
Skecz "Kolejka do lekarza" trafia do widzów, pokazując im coś znajomego, w krzywym zwierciadle. Coś co zrozumie każdy, kto choć raz siedział w przychodni.
Absolwentka Dziennikarstwa i medioznawstwa, Europeistyki oraz Architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała od stażu w “Gazecie Wyborczej”, następnie ruszyła w podróż po Europie w ramach programu Erasmus. Najchętniej pisze o problemach życia codziennego. W jej żyłach płyną hektolitry kawy, które napędzają ją do pracy. Prywatnie miłośniczka romansów, yogi, Formuły 1 i ośmiotysięczników.