40 lat temu Polacy zrobili to jako pierwsi. "Zapłaciliśmy zbyt wielką cenę"
Mija równe 40 lat od zimowego wejścia Jerzego Kukuczki i Krzysztofa Wielickiego na Kanczendzongę. Tamten triumf przyćmiła śmierć Andrzeja Czoka w wyższym obozie.
Najważniejsze informacje
- 11 stycznia 1986 r. Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki jako pierwsi na świecie zdobyli zimą Kanczendzongę (8586 m).
- Wyprawa zakończyła się tragedią: w obozie III zmarł Andrzej Czok z powodu obrzęku płuc.
- To piąte zimowe wejście na ośmiotysięcznik i piąte autorstwa Polaków.
Czterdzieści lat temu polski himalaizm zapisał kolejny rozdział. 11 stycznia 1986 r. Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki weszli zimą na Kanczendzongę, trzeci szczyt świata. Jak przypomina PAP, osiągnięcie to domknęło serię pięciu pierwszych zimowych wejść Polaków na ośmiotysięczniki. Radość szybko ustąpiła żałobie po śmierci Andrzeja Czoka, który zmarł w obozie III na obrzęk płuc.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
40 lat temu Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki jako pierwsi zdobyli Kanczendzongę
Wielicki podkreśla dziś, że triumf miał wysoką cenę. "Nie lubię wracać wspomnieniami do tej wyprawy i nie nazywam sukcesem, bo zapłaciliśmy zbyt wielką cenę" - powiedział PAP Krzysztof Wielicki. Wspomina, że w bazie lekarz konsultował objawy Czoka, lecz nikt nie spodziewał się gwałtownego pogorszenia. "Nasza wiedza o medycynie górskiej była wówczas zerowa" - dodał w rozmowie z PAP.
Duet miał solidną aklimatyzację po wcześniejszym wspinaniu na Lhotse do ok. 8000 m i trafił w okno pogodowe. Na grani nie wiał huraganowy wiatr, ale pojawiły się problemy z nawigacją. Wielicki odsłonił też kulisy własnej walki z mrozem: "Miałem nienajlepsze, takie plastikowe buty, a było z 40 stopni mrozu... tak z 40 minut obijałem czekanem nogi, by wróciło czucie" - relacjonował PAP.
Tragedia przyćmiła sukces Polaków
Wierzchołek padł najpierw Wielickiego, chwilę później Kukuczki. "Byłem pierwszy na szczycie... Czekałem na Jurka trochę i jak zobaczyłem, że jest w kopule podszczytowej, tak z 40 metrów ode mnie, to zacząłem schodzić, bo byłem zmarznięty" - mówił w rozmowie z PAP. Po zejściu do obozu IV himalaiści zorientowali się, że dwójka Czok–Piasecki nie ruszyła wyżej.
Rano łączność z bazą przyniosła najgorszą wiadomość: Andrzej Czok zmarł w obozie III. Wielicki po latach zadaje sobie pytanie o tlen medyczny w wyższych obozach. "Może gdyby był tlen medyczny w wyższych obozach udałoby się go uratować? ... nikt wówczas nie myślał o wynoszeniu butli z tlenem medycznym wyżej, co obecnie jest standardem" - ocenił.
Kanczendzonga, w tybetańskim "Pięć Skarbnic Wielkiego Śniegu", ma długą polską historię. W 1978 r. Eugeniusz Chrobak i Wojciech Wróż zdobyli Południową Kanczendzongę, a Wojciech Brański, Zygmunt Andrzej Heinrich i Kazimierz Olech - Środkową. W 1984 r. Tadeusz Karolczak i Wróż poprowadzili nową drogę na Yalung Kang. Później główny szczyt osiągnęli m.in. Piotr Pustelnik, Kinga Baranowska, Dorota Rasińska-Samoćko, Waldemar Kowalewski, a w 2024 r. Oswald Rodrigo Pereira i Bartosz Ziemski, który zjechał na nartach.