Europejscy kibice przywieźli do USA nie tylko flagi i szaliki, ale też swoje przyzwyczajenia. A te wprawiają Amerykanów w osłupienie. Spacer autostradą i zachwyt nad Walmartem? Dla jednych normalność, dla drugich kulturowy szok.
Przy okazji piłkarskich mistrzostw świata, odbywających się częściowo w Stanach Zjednoczonych doszło do zderzenia dwóch zupełnie różnych stylów życia. W mediach społecznościowych Amerykanie z niedowierzaniem opisują zachowania europejskich fanów, którzy po przylocie do USA ruszają pieszo wszędzie tam, gdzie tylko się da – nawet w miejsca, do których mieszkańcy od lat dojeżdżają wyłącznie samochodem.
Największe emocje budzą nagrania kibiców maszerujących poboczami szerokich dróg i autostrad. Dla wielu Europejczyków przejście kilku kilometrów do stadionu, hotelu czy sklepu jest czymś naturalnym. W Stanach takie widoki należą do rzadkości.
Zaskoczenie działa jednak w obie strony. Europejscy kibice chętnie odwiedzają ogromne supermarkety i robią sobie zdjęcia w Walmartach, traktując je niemal jak atrakcję turystyczną. Zachwycają się rozmiarem sklepów, bogatym wyborem produktów i możliwością kupienia niemal wszystkiego w jednym miejscu. Dla Amerykanów, którzy robią tam codzienne zakupy, taki entuzjazm jest co najmniej zabawne. Zobaczcie nasze wideo.
Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Dziennikarz specjalizujący się w tematyce biznesowej, sportowej i wojennej. Z mediami związany od 2011 roku, publikował m.in. w WP SportoweFakty, a obecnie w o2.pl. W swoich tekstach łączy analizę trendów internetowych z przystępnym językiem i wyczuciem społecznych nastrojów. Dziennikarz z zamiłowania, który nie boi się trudnych tematów. Prywatnie ojciec dwójki dzieci, który po pracy lubi dobrą książkę oraz film. Kontakt: jakub.artych@grupaw.pl.