Nie żyje Grzegorz Miętus. Szwagierka przerwała milczenie. "Trudno uwierzyć"

Śmierć Grzegorza Miętusa wstrząsnęła środowiskiem skoków narciarskich i poruszyła kibiców w całej Polsce. Były reprezentant kraju oraz trener Polskiego Związku Narciarskiego zmarł w wieku 33 lat. Choć okoliczności jego śmierci nie zostały ujawnione, w internecie szybko pojawiły się liczne spekulacje. Rodzina apeluje o ich zakończenie, a bliscy publikują poruszające wpisy pełne bólu i wspomnień.

Grzegorz Miętus nie żyje. Żegna go szwagierkaGrzegorz Miętus nie żyje. Żegna go szwagierka
Źródło zdjęć: © Instagram
Danuta Pałęga

Po pojawieniu się informacji o śmierci byłego skoczka media społecznościowe zalała fala domysłów dotyczących przyczyn tragedii. Na sytuację zareagowała żona sportowca, Magdalena Prochot-Miętus.

Najpierw zwróciła się do mediów z prośbą o uszanowanie prywatności swojej i dzieci, a następnie opublikowała dłuższe oświadczenie, w którym zaapelowała o nierozpowszechnianie niepotwierdzonych informacji.

Największym wyrazem szacunku, jaki możemy dziś okazać, jest milczenie, empatia i powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji. Pamiętajmy, że za każdą tragedią stoi rodzina, bliscy i przyjaciele, którzy przeżywają niewyobrażalny ból – napisała.

"Nie potrafię pogodzić się z tym, że już Cię nie ma"

Dzień po tragicznej informacji, 5 lipca, głos zabrała również Karolina – siostra żony Grzegorza Miętusa. Opublikowany przez nią wpis poruszył internautów. Szwagierka byłego skoczka wspomina go jako człowieka spokojnego, skromnego i oddanego rodzinie oraz swojej pasji.

Grzesiu… Nie potrafię pogodzić się z tym, że już Cię nie ma. Tak trudno uwierzyć, że już nigdy nie usiądziemy razem przy stole. Że nie będzie naszych wieczornych rozmów, wspólnego śmiechu i Twojego charakterystycznego spokoju, który udzielał się wszystkim dookoła. Byłeś człowiekiem, przy którym po prostu dobrze się było. Nie musiałeś mówić wiele - sama Twoja obecność dawała poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu. Będę pamiętać Cię zawsze uśmiechniętego. Dobrego. Skromnego. Oddanego temu, co kochałeś. Skoki narciarskie były Twoją pasją, ale jeszcze większym darem było to, jak potrafiłeś tą pasją zapalać młodych ludzi. Dla wielu byłeś trenerem, dla mnie szwagrem, a dla Mieszka ukochanym ojcem chrzestnym. Byłeś wspaniałym mężem mojej siostry i najcudowniejszym tatą dla swoich chłopców.

Karolina zwróciła się także do zmarłego z osobistą obietnicą, że będzie wspierać jego dzieci.

Obiecuję Ci, że będę przy nich. Że jako matka chrzestna zrobię wszystko, aby dorastali otoczeni miłością i żeby nigdy nie zabrakło im wsparcia. Będę przypominać im, jakim byłeś człowiekiem, i pielęgnować w nich wszystkie wartości, które nosiłeś w swoim sercu - dobroć, pokorę, uczciwość, szacunek i miłość do ludzi.

Na końcu wpisu opublikowała również pożegnanie napisane w imieniu swojego syna, dla którego Grzegorz Miętus był ojcem chrzestnym.

Jeśli kiedyś spojrzę w niebo po wygranym meczu, uśmiechnę się do Ciebie. Bo wiem, że będziesz tam, dumny z nas, bijąc nam największe brawa. Proszę, czuwaj nade mną. A ja obiecuję, że nigdy Cię nie zapomnę.

Maciej Kot pożegnał kolegę z reprezentacji

Grzegorza Miętusa pożegnał także Maciej Kot. W mediach społecznościowych opublikował czarno-białe zdjęcie z czasów wspólnych występów w Wagraf Team. Do fotografii dołączył jedynie krótkie słowa: "Spoczywaj w pokoju…"

Obaj znali się od lat. W 2009 r. razem z Jakubem Kotem i Andrzejem Zapotocznym, zdobyli brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym.

Był reprezentantem Polski i trenerem młodych skoczków

Grzegorz Miętus należał do grona najbardziej utalentowanych polskich skoczków swojego pokolenia. W Pucharze Świata zadebiutował w 2010 r. w Zakopanem, a pierwsze punkty zdobył w Klingenthal. Jego najlepszym wynikiem w cyklu było 20. miejsce wywalczone w Willingen.

Karierę zawodniczą zakończył w wieku 23 lat, jednak nie odszedł ze skoków narciarskich. Pracował jako trener w strukturach Polskiego Związku Narciarskiego oraz AZS Zakopane, a w ostatnich latach pełnił funkcję trenera bazowego kadry juniorów.

Informację o jego śmierci potwierdził Polski Związek Narciarski. Miał 33 lata. Okoliczności śmierci nie zostały ujawnione.

Wybrane dla Ciebie