Marcin Lewicki
Marcin Lewicki| 
aktualizacja 

Skatowali piłkarza. Poruszające słowa wiceprezesa klubu: "Bandyctwo. Chłopcy są załamani"

777

Bandyctwo, karygodne zachowanie, wielka tragedia. Przedstawicielom KS Spójnia Landek ciężko skomentować zabójstwo Marcina Mizi. Piłkarza IV-ligowego klubu skatowało w Sosnowcu trzech 16-latków. - Jeszcze kilka dni temu wspólnie grillowaliśmy, świętowaliśmy zajęcie II miejsca w lidze - mówi nam Zbigniew Orawiec, wiceprezes klubu.

Skatowali piłkarza. Poruszające słowa wiceprezesa klubu: "Bandyctwo. Chłopcy są załamani"
Wiceprezes KS Spójnia Landek nie ukrywa, że tragedia poruszyła cały klub (Facebook, Materiały nadesłane)

W poniedziałek (10 czerwca) zmarł Marcin Mizia, piłkarz i kapral pracujący w Zakładzie Karnym w Jastrzębiu-Zdroju. 28-letni mężczyzna został brutalnie pobity podczas niedzielnego (9.06) Fun Festivalu w Sosnowcu.

Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ ustaliła, że sprawcami zdarzenia było trzech 16-latków. To oni dokonali brutalnego pobicia. Bezlitośnie skatowali 28-latka na śmierć.

Z uwagi na wiek osób zatrzymanych, czynności z ich udziałem wykonywane będą przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu Wydział IV Rodzinny i Nieletnich. Postępowanie prowadzone będzie przez tamtejszy sąd - przekazała prok. Dorota Pelon, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Dożywocie za zbrodnię jak w Kamieniu Pomorskim? Stanowcza zapowiedź wiceministra Michała Wosia

Wiceprezes klubu: to karygodne bandyctwo

Przedstawiciele IV-ligowego zespołu KS Spójnia Landek, w którym grał Marcin Mizia, nie mogą uwierzyć w tę tragedię. Wiceprezes klubu Zbigniew Orawiec mówi wprost: "to karygodne bandyctwo".

To wielka tragedia, która dotknęła naszą społeczność. Nie mam słów na to bandyctwo. Karygodne zachowanie tych 16-latków. Mamy teraz żałobę, chłopcy są załamani. Jeszcze kilka dni temu wspólnie grillowaliśmy, świętowaliśmy zajęcie II miejsca w IV lidze - opowiada Orawiec w rozmowie z o2.pl.

Przedstawiciel klubu nie chce mówić o szczegółach tragicznego zdarzenia. Zaznacza jednak, że Mizia był "niezwykle odważnym i stającym w obronie słabszych człowiekiem".

Marcin pojechał do Sosnowca z narzeczoną. Nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły, nie jestem do tego upoważniony. Wiem, że Marcin nigdy nikomu nie dał zrobić krzywdy. Może stanął w czyjejś obronie? - zastanawia się wiceprezes drużyny, w której grał zamordowany mężczyzna.

Co dalej z drużyną? "Na pewno będziemy grać dla Marcina"

Wiceprezes Zbigniew Orawiec bardzo dobrze wspomina zabitego piłkarza. W rozmowie z o2.pl mówi, że "zawsze potrafił zmobilizować drużynę" i był "wojownikiem".

To był wojownik, w życiu prywatnym i na boisku. Potrafił zmobilizować drużynę. Zwykle grał jako stoper, ale pamiętam taki mecz, gdy poszedł na atak i strzelił dla nas bramkę. To był wszechstronny chłopak. Młody człowiek, miał plany życiowe, kupił mieszkanie. Ciężko mi mówić, to ogromna tragedia. Nie mogę uwierzyć, że do tego doszło - wspomina Orawiec.

Co dalej z drużyną KS Spójnia Landek? Piłkarze są na urlopach. Z sukcesem zakończyli nie tak dawno ligowe zmagania. Przedstawiciele klubu mówią nam, że o dalszych krokach będą decydować, gdy wszyscy wrócą do treningów. Wiceprezes Orawiec ma jednak pierwsze, bardzo wstępne plany.

Nasza drużyna na ten moment nie trenuje. Chłopacy są na urlopach. Zobaczymy, co będzie dalej. Na pewno pierwszy mecz kolejnego sezonu zagramy dla Marcina. Być może zorganizujemy memoriał dla jego pamięci? Myślę, że byłoby to dobre upamiętnienie tego fantastycznego człowieka - ujawnia wiceprezes klubu w rozmowie z o2.pl.

Przypomnijmy, że głos w sprawie zabrał również Arkadiusz Chęciński prezydent Sosnowca. Dodajmy, że do tragicznej w skutkach bójki doszło na imprezie towarzyszącej sosnowieckiego Fun Festivalu.

W niedzielę w nocy na terenie imprez towarzyszących Sosnowiec Fun Festival doszło do bójki. Poszkodowany został młody mężczyzna, któremu na miejscu została udzielona pomoc, a następnie został przetransportowany do szpitala. Niestety, pomimo wielkich starań lekarzy, mężczyzna zmarł. (...) Nic nie usprawiedliwia ataku, do którego doszło. Rodzinie, bliskim oraz przyjaciołom zmarłego składam kondolencje" - napisał na Facebooku Arkadiusz Chęciński.
Trwa ładowanie wpisu:facebook

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić