Sobowtór Kim Dzong Una wtargnął na arenę igrzysk. Jest nagranie

Do zaskakującej sceny doszło w trakcie olimpijskiego pojedynku bokserskiego między Pang Chol z Korei Północnej i Chinką Chang Yuan. W trakcie walki na trybunach pojawił się sobowtór Kim Dzong Una. Okazało się, że za wszystkim stoi australijski producent muzyczny Howard X.

Dubler Kim Dzong Una pojawił się na trybunach w ParyżuSobowtór Kim Dzong Una wtargnął na arenę igrzysk. Jest nagranie
Źródło zdjęć: © Twitter | KimJongUnDouble

O walce Pang Chol - Chang Yuan dużo mówi się za sprawą zaskakującego gościa, który pojawił się na hali, by wspierać północnokoreańską reprezentantkę. Internauci bardzo szybko wychwycili, że na trybunach - obok delegacji Korei Północnej - znajduje się sobowtór Kim Dzong Una. Okazało się, że za wszystkim stoi australijski producent muzyczny Howard X.

Mężczyzna od 2013 roku słynie z przebierania się za dyktatora Korei Północnej. Był już na kilku imprezach olimpijskich i za każdym razem robił podobne wrażenie. Co ciekawe, Howard X po walce przegranej przez reprezentantkę Korei Północnej na swoich social mediach zamiesił specjalną odezwę do narodu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wielkie show w Korei Północnej. Putin witany jak król

Sobowtór Kim Dzong Una pojawił się w Paryżu

- Dzień dobry, tu Najwyższy Przywódca przemawiający ze stadionu olimpijskiego, gdzie Korea Północna gra z Chinami. Stoję tuż przed delegatami Korei Północnej, wspierając drużynę. Nie ma nic lepszego niż osobiste przybycie Najwyższego Przywódcy i wsparcie drużyny. Niech Korea Północna pokona Chiny — mówił w nagraniu opublikowanym w swoich social mediach.

Na nagraniach, które pojawiły się w sieci, widać, że w trakcie walki sobowtór dyktatora uderzał Kubusia Puchatka. Jest to najpewniej krytyka chińskiej cenzury tej bajki.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2