Do dramatycznych wydarzeń doszło w restauracji w Ostii, gdzie drużyna 15-latki przebywała na turnieju "Mare di Roma Trophy in Pink".
Sofia Di Vico źle się poczuła po zjedzeniu jajecznicy i fasoli. Jak się później okazało, przyczyną był wstrząs anafilaktyczny, który doprowadził do jej śmierci.
Serwis romatoday.it podaje, że na miejscu obecny był trener zespołu Giovanni Monda, który prowadził Sofię od czterech lat. To właśnie on był świadkiem całego zdarzenia. W chwili tragedii przy dziewczynie znajdowały się także jej koleżanki z drużyny. Wszystkie są w głębokim szoku.
Zespół wrócił już do Maddaloni. Trener nie ukrywa emocji i bólu po stracie swojej zawodniczki.
To była najsmutniejsza podróż. Sofia była naszą mistrzynią - upartą, zdolną, empatyczną i bardzo lubianą przez koleżanki - podkreślił, cytowany przez romatoday.it.
Zaznaczył też, że choć wobec dorosłych bywała nieco zamknięta i cicha, na boisku całkowicie się zmieniała. Koszykówka była jej pasją, w której odnajdywała siebie.
Miała problemy jak każdy nastolatek, ale radziła sobie z nimi - dodał.
Sofia była uczennicą drugiej klasy liceum naukowego Nino Cortese w Maddaloni. Nauczyciele i uczniowie wspominają ją jako ambitną i serdeczną osobę.
Uroczystości pogrzebowe Sofii Di Vico odbędą się w poniedziałek 6 kwietnia o godzinie 10:30 w kościele Santissima Annunziata w Maddaloni.