REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone 15 minut temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Barbara Jaros15.04.19 (13:27)

Strażnik bez namysłu wskoczył do rzeki. "Nie wierzyłem, że to widzę"

Strażnik graniczny z Lubaczowa spacerował z rodziną, gdy zobaczył dryfujące z prądem rzeki dziecko. Mężczyźnie udało się uratować 5-latka.
Adkasai / iStock.com

Krzysztof Cozac chwycił dziecko i wyciągnął na brzeg. Tam udzielił mu pierwszej pomocy, zawinął w koc, a potem umieścił na tylnym siedzeniu przygodnie zatrzymanego samochodu. Wkrótce na miejsce przyjechały straż pożarna, policja i pogotowie ratunkowe. Chłopiec został przewieziony do szpitala.

Życiu dziecka nie zagraża już niebezpieczeństwo. Jak się okazało, 5-letni Norbert ześlizgnął się do wody podczas zabawy. Cozac dostrzegł go z wysokości mostu. Jak później opowiadał, jego uwagę zwrócił "obiekt", który pojawiał się na powierzchni wody, by po chwili zniknąć. Gdy przyjrzał się uważniej, zauważył czubek dziecięcej główki, która na chwilę wynurzyła się z rzeki. Strażnik przyznał, że na początku nie wierzył w to, co widzi.

REKLAMA

Natychmiast wskoczył do rzeki. Woda w tym miejscu była głęboka i mętna. Mówi, że nagle przemknęła mu przez głowę myśl, że jeśli teraz chłopak pójdzie na dno, to już nie zdoła go odnaleźć - relacjonowała rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej mjr SG Elżbieta Pikor.

Zobacz też: Tragiczny finał spływu. Świadkowie wszystko nagrali

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij