Zginęła na oczach dziecka. Wypadek Polki we Włoszech

35-letnia Polka jechała z parterem i synem drogą we włoskiej prowincji Lukka. Kierowca stracił panowaniem nad autem, które spadło z kilkumetrowego wzniesienia do rowu. Kobieta zginęła na miejscu.

Obraz
Źródło zdjęć: © Facebook.com | Joanna K.
Dagmara Smykla-Jakubiak

Rodzina wracała z parku rzecznego. 35-letnia Polka jechała oplem zafirą z partnerem i 8-letnim synem do domu w prowincji Lukka w Toskanii. Na zakręcie kierowca z nieznanych przyczyn stracił panowanie nad autem, które wypadło z jezdni.

Opel stoczył się z wysokiego na kilka metrów wzgórza. Siła z jaką uderzył o ziemię była tak duża, że Polka wypadła przez przednią szybę samochodu. Prawie natychmiast zmarła.

Desperackie próby przywrócenia jej życia nie poskutkowały. Partner 35-letniej Polki wyszedł z wypadku praktycznie bez szwanku, podobnie jak jej 8-letni syn. Mężczyzna natychmiast wezwał pogotowie, ale ratownicy byli bezsilni. Przerażony syn zmarłej wołaniem starał się obudzić matkę.

On i jego ojciec wciąż byli w szoku, kiedy trafili do szpitala. Tragedia rozegrała się w czwartek 19 września, ale dokładne przyczyny wypadku są wciąż nieznane. 35-letnia Polka osierociła dwoje dzieci - informuje lokalna gazeta "Lucca in Diretta".

Zobacz też: Wypadek przez nieuwagę

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie