Strach w Zakopanem. Górale mówią, co stanie się w 2023 roku

363

Zakopane to jedno z najczęściej odwiedzanych miast w Polsce, zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym. Niestety kryzys energetyczny i rosnąca inflacja ma swoje skutki także dla branży turystycznej, w tym hotelarzy z Zakopanego. Przedsiębiorcy i samorządowcy uważają bowiem, że prawdziwy kryzys "dopiero nadchodzi".

Strach w Zakopanem. Górale mówią, co stanie się w 2023 roku
Sezon grzewczy sprawia, że wielu podhalańskich przedsiębiorców martwi się o to, jak w obliczu rosnących cen energii, ogrzać budynki. (Pixabay)

Podhalańscy przedsiębiorcy boją się o przyszłość

Tocząca się wojna w Ukrainie i jej skutki już od kilku miesięcy odbijają się na polskim rynku. Do tej pory jednak podhalańscy przedsiębiorcy radzili sobie z kryzysem, bowiem wciąż do Zakopanego przyjeżdżało wielu turystów.

Przedsiębiorcy z Zakopanego przewidują, że w ciągu kilku następnych miesięcy ich sytuacja może ulec dramatycznej zmianie.

Teraz działamy jeszcze na zasadzie siły rozpędu. Ale przyszły rok może być dla nas ciężki. Jak poradzić sobie z rosnącymi kosztami? Jak przetrwać na rynku? To będzie ogromne wyzwanie - mówi Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. 

Inflacja i kryzys energetyczny uderza w Zakopane

Rosnąca inflacja, a tym samym nieustannie rosnące koszty energii uderzają w niemal wszystkich przedsiębiorców w Polsce. W szczególności dotyczy to branży usługowej i turystycznej, która ponosi koszty utrzymania zarówno obiektów, jak i pracowników. Sezon grzewczy sprawia, że wielu podhalańskich przedsiębiorców martwi się o to, jak w obliczu rosnących cen energii, ogrzać budynki. 

Kryzys gospodarczy spowodował także, że Polacy są teraz bardziej uważni, jeżeli chodzi o zakupy oraz wyjazdy turystyczne. "Zmieniły się zwyczaje zakupowe. (...). Zamiast siedmiu dni turyści wolą rezerwować noclegi średnio na dwie noce" - dodaje Tymoteusz Mróz z organizacji turystycznej Made in Zakopane.

Zima jest dla nas szalenie istotna, jeśli mówimy o Podhalu. Dla przedstawicieli niektórych branż jest to 70 proc. rocznego przychodu. Takie miejscowości jak Białka Tatrzańska czy Bukowina Tatrzańska żyją tym na co dzień – mówi Roman Krupa, wójt Kościeliska.

Dlatego też wszystko zależy od tego, czy w tym roku zima dopisze, a tym samym, czy wyciągi narciarskie będą otwarte. Jeżeli tak, turystów może być na tyle, że turystyka w Zakopanem nadal będzie prężnie działać. Jeżeli jednak turystów w tym roku będzie znacznie mniej niż w poprzednich latach, wówczas przedsiębiorcy byliby zmuszeni do podniesienia marż, a więc ceny noclegów, posiłków i innych usług w Zakopanem mogłyby wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent.

Autor: WEG
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić