Małgorzata Duży| 

Tyle kosztują wakacje nad Bałtykiem. Turysta podliczył koszty pobytu

88

Chociaż wakacje zbliżają się ku końcowi, nie da się ukryć, że sezon urlopowy wciąż trwa. Ze względu na koronawirusa wielu naszych rodaków zdecydowało się odpoczywać nad polskim morzem. Ile konkretnie kosztuje taki wyjazd? O tym opowiada pan Robert, który tegoroczne wakacje spędził w Kołobrzegu.

Tyle kosztują wakacje nad Bałtykiem. Turysta podliczył koszty pobytu
Ile kosztują wakacje nad polskim morzem? (Unsplash.com, Robin Lopez)

Wielu rodaków zazwyczaj decyduje się na zagraniczne kierunki, bo mają pewność, że będzie ładna pogoda. Jednak w tym roku, w drugie z rzędu pandemiczne wakacje sytuacja wygląda inaczej. Polacy wybierają często polskie morze jako kierunek wakacyjny, ze względu na wciąż niepewną sytuację pandemiczną na świecie.

Ile jednak kosztuje taka przyjemność? O tym opowiada pan Robert, który wraz z rodziną (dwoje dorosłych i dwoje dzieci) spędził dziesięciodniowy urlop w Kołobrzegu. Mężczyzna uważa go za jak najbardziej udany.

Pan Robert jest jednym z licznych Polaków, którzy wybrali rodzimy kierunek wakacyjny ze względu na pandemię COVID-19. Jak przyznaje, nad Bałtykiem można spędzić całkiem udany urlop.

Nie będę ukrywał, że gdyby nie pandemia, zapewne rozglądalibyśmy się za zagranicznym wyjazdem, ale niepewność związana z obecną sytuacją sprawiła, że już rok temu zaryzykowaliśmy polskie morze i… było wspaniale - mówi mężczyzna.

Jak przyznaje, zdaje sobie sprawę z tego, że pogoda nad morzem to loteria. Choć rok temu wybrał Sopot, gdzie nie brakuje atrakcji nawet pomimo załamania pogody, w tym roku zdecydował się na inny kierunek. Od Trójmiasta odstraszyły go sinice.

Gdzie i za ile?

Ze względu na dogodne połączenie kolejowe padło na Kołobrzeg, bo jak przyznaje mężczyzną “jazda Pendolino z przedziałem dla rodzin to bajka”. Ile jednak kosztowały takie wakacje? Ceny były na pewno wyższe niż rok temu.

Apartament kosztował 460 zł za noc, ale jak sam przyznaje pan Robert, na tym akurat nie chciał oszczędzać. “Dlatego wybraliśmy apartament w nowym budynku, bez ruchliwej ulicy w pobliżu, w pełni wyposażony (...), a jednocześnie zaledwie 15 min spacerkiem od głównych kołobrzeskich atrakcji” - przyznaje pan Robert.

Warto dodać, że jeżeli ktoś jeszcze go nie wykorzystał, wciąż można uiścić bon turystyczny w wysokości 500 złotych, który przysługuje na każde dziecko. Dzięki tej możliwości pan Robert zaoszczędził na wakacjach tysiąc złotych.

A na talerzu...

Wiele również zależy od tego, gdzie dany urlopowicz będzie się żywić. Sporo zaoszczędzi, jeśli zdecyduje się na przygotowanie posiłków w domu. Pan Robert postanowił pójść na kompromis pomiędzy restauracyjnymi posiłkami a domowymi obiadami. Śniadania i kolacje jadł w domu, także nie liczy za nie dodatkowych kosztów. A obiady?

Wszystko zależy od miejsca. Raz zapłacił 130 i na talerzu nie pozostawał ani jeden kęs, innym razem wydał 180, a połowa rzeczy została niezjedzona. Ostatecznie najczęściej decydował się na pobliską smażalnię ryb, w której było i smacznie, i tanio. Mowa tu o rachunkach w okolicy 120 złotych. Z kolei dzienny koszt przekąsek typu lody i gofry oszacowano na 30-40 złotych.

Chwiejna pogoda

Ze względu na kapryśną pogodę nad polskim morzem zawsze warto mieć jakiś plan B. Atrakcji nad Bałtykiem nie brakuje, zwłaszcza w dużych miastach, należy jednak pamiętać, że nic nie jest za darmo. Najdroższy był “Park Rozrywki Dziki Zachów”, który kosztował 200 złotych za dzień.

Oprócz tego rodzina pana Roberta wybrała się na rejs statkiem pirackim (120 złotych). Jak przyznaje turysta, dzieciaki miały frajdę, więc było warto. Uśredniając, na zabawę wydawał około 70-80 złotych dziennie.

“Planowaliśmy sześć dni, ale przedłużyliśmy pobyt”

Trudno wycenić dobrą zabawę. Jednak jak podkreśla pan Robert, pewne rzeczy są bezcenne. Uwypukla również fakt, że nad morzem spędził z rodziną dziesięć, a nie sześć planowanych dni. “Trafiliśmy na świetną pogodę - z plaży nie skorzystaliśmy tylko raz” - podkreśla mężczyzna. Plaża była czysta, woda też, a po odejściu kawałek od głównego wejścia nie było nawet tłumów.

Całość pobytu (nocleg, wyżywienie, atrakcje, dojazdy) wyniosła nas ok. 8 tys. zł (minus tysiąc z bonu, zatem 7 tys. zł), co, jak za bardzo udane dziesięciodniowe wakacje jest dobrą kwotą. Gdybyśmy chcieli oszczędzić na noclegu i atrakcjach, spokojnie byśmy zeszli z tej kwoty przynajmniej o tysiąc złotych - podkreśla pan Robert.
Zobacz także: Grecja płonie. Setki mieszkańców w pobliżu Aten zmuszonych do ewakuacji
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić