Jak podaje lvz.de, nurkowie początkowo prowadzili badania innego obiektu – około tuzina statków handlowych, które "zostały celowo zatopione" w 1712 r. Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Kultury w Schwerinie miały one stworzyć podwodną przeszkodę i utrudnić Duńczykom dotarcie do Stralsundu podczas wojny północnej.
Szwedzi wykupywali w tym celu jednostki handlowe, a następnie zatapiali je, tworząc sztuczną barierę obronną. Podczas prac badawczych okazało się jednak, że na dnie znajdują się również szczątki dwóch okrętów wojennych.
Okręty zniszczył lód
Dwa lata po utworzeniu morskiej zapory doszło do wydarzenia, które przesądziło o losie szwedzkich jednostek. Potężny dryf lodowy między Rugią a Uznamem miał zmiażdżyć oba okręty. Dziś ich pozostałości rozciągają się na odcinku około 200 metrów. Eksperci podkreślają, że mimo upływu ponad trzech stuleci wyposażenie zachowało się wyjątkowo dobrze.
Maszty, stery i żagle przetrwały trzy wieki
Jak podaje lvz.de, pod wodą odnaleziono liczne elementy konstrukcji i wyposażenia – od masztów i sterów po fragmenty żagli. Badacze nie natrafili na ludzkie szczątki, co ma wskazywać, że załogi zdołały opuścić okręty przed ich zniszczeniem. Na razie nie planuje się wydobycia znalezisk. Wraki mają pozostać na miejscu, a najbardziej narażone fragmenty będą zabezpieczane m.in. workami z piaskiem.
Nowe zagrożenie dla podwodnych zabytków
Konserwacja takich stanowisk archeologicznych staje się coraz trudniejsza. Wrakom zagrażają nie tylko prądy, fale i naturalna erozja. Coraz większym problemem jest także Teredo navalis, nazywany robakiem morskim lub małżem wiertniczym. Organizm ten stopniowo rozszerza zasięg występowania w Morzu Bałtyckim i niszczy odsłonięte drewno.
Odkrycie jest częścią wieloletniego projektu poświęconego historii szwedzkiej marynarki wojennej, prowadzonego pod kierownictwem sztokholmskiego Muzeum Wraków.