Akt oskarżenia w sprawie polskich klubów go-go. Byli policjanci pod lupą
Prokuratura Krajowa skierowała do sądu obszerny akt oskarżenia dotyczący sieci klubów go-go w Polsce. Śledczy opisują setki przestępstw i wskazują na udział byłych funkcjonariuszy.
Najważniejsze informacje
- Akt oskarżenia obejmuje 82 osoby i 747 zarzutów, w tym rozboje i oszustwa.
- Według prokuratury grupa działała w latach 2018–2021 w klubach w kilku miastach.
- Wśród osób wskazanych przez śledczych są byli policjanci i pracownice klubów.
Sieć klubów go-go, w tym m.in. "Gold House" i "Royal Gentlemen's Club" w Warszawie oraz "Al Capone" we Wrocławiu, miała być przykrywką dla zorganizowanej działalności przestępczej. Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia, który obejmuje 82 osoby. Jak informuje "Fakt" materiał dowodowy jest ogromny, a śledczy opisują mechanizmy wyłudzania pieniędzy od klientów. Według prok. Katarzyny Calów-Jaszewskiej to sprawa o wyjątkowej skali.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Akt oskarżenia ws. polskich klubów go-go. Byli policjanci zamieszani w sprawę
Zarzuty dotyczą lat 2018–2021. 76 osób ma odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie, a cztery za jej utworzenie i kierowanie. Wśród oskarżonych są tancerki, kelnerki, kierowniczki lokali oraz osoby z centrum monitoringu w Piasecznie. Śledczy wskazują nazwiska trzech byłych policjantów: Maciej T., Paweł J., Cezary C., a także Magdalenę B., żonę funkcjonariusza. Według prokuratury nieformalnie zatrudniał ich Dariusz G., który w tamtym czasie pełnił służbę w jednym z warszawskich komisariatów.
Według ustaleń prokuratury personel miał upijać klientów "specjalnymi mieszankami" alkoholu, a czasem podawać substancje psychoaktywne. Następnie, wykorzystując stan nietrzeźwości, obciążał karty na kwoty znacznie przewyższające wartość usług. Mniej pijanych wprowadzano w błąd na terminalach: podbijano sumy lub dopisywano zera, tłumacząc, że widoczne na ekranie symbole to numer urządzenia albo oznaczenie kraju karty. Gdy ktoś protestował, odmawiano zwrotów lub wyrzucano go z lokalu.
Śledczy opisują także mechanizm pozornych zwrotów. "Zdarzało się również, że pod pozorem realizacji zwrotu środków pobierano od klienta kolejną, wysoką kwotę. Na potrzeby uzasadnienia takich transakcji wystawiano paragony fiskalne obejmujące fikcyjne towary i usługi" - przekazała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej, cytowana przez "Fakt".
Operacje na kontach i przetrzymywanie klientów
Ofiary o zasobniejszych kontach miały być doprowadzane do nieprzytomności, a następnie ich kartami realizowano płatności na rzecz klubów przez wiele godzin. "Stan nieświadomości pokrzywdzonych wykorzystywano przez wiele godzin. W niektórych przypadkach osoby te przetrzymywano w klubach od godzin nocnych do godzin popołudniowych dnia następnego, w trakcie czego sukcesywnie opróżniano ich rachunki bankowe" - podała prokurator. W niektórych sytuacjach poszkodowani po wyjściu z lokalu nie wiedzieli nawet, w jakim mieście się znajdują.
Śledczy opisują też sięganie po oszczędności i kredyty. Obsługa miała wykonywać przelewy z kont oszczędnościowych i lokat, a nawet zaciągać pożyczki na dane klientów. W jednym przypadku mężczyzna miał wziąć 70 tys. zł pożyczki i w ciągu godziny zapłacić nimi za fikcyjne usługi. Gdy blokowały się płatności, personel towarzyszył klientom przy bankomatach, a tancerki uczestniczyły w rozmowach z bankowymi infoliniami, by odblokować karty i podnieść limity.
Aby zabezpieczyć się przed reklamacjami, od klientów wymuszano oświadczenia sugerujące dobrowolność transakcji. Według prokuratury ofiarami byli głównie cudzoziemcy. Łącznie akt oskarżenia obejmuje 747 czynów, w tym rozboje, oszustwa, posiadanie narkotyków i amunicji bez zezwolenia, utrudnianie postępowania i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. "Materiał dowodowy w sprawie zawarto w 329 tomach akt, a sposób działania członków grupy został opisany w akcie oskarżenia liczącym ponad 1000 stron" - podsumowała prok. Calów-Jaszewska.