Nagrali radiowóz na rondzie. "Leciał bokiem". Policja dementuje
W mediach społecznościowych zawrzało po publikacji krótkiego nagrania, które szybko zaczęło krążyć wśród internautów. Wideo opublikowane na profilu Aktualny Spotted Słupsk, a podane dalej przez Poznański Apel Zmotoryzowanych, pokazuje policyjny radiowóz w dość niejednoznacznej sytuacji drogowej.
Na nagraniu widać, jak radiowóz wjeżdża wieczorem na zasypane śniegiem rondo w Słupsku. W tym momencie pojawia się interpretacyjna zagwozdka: czy manewr był celowy i przypominał kontrolowany drift, czy też pojazd po prostu wpadł w niekontrolowany poślizg na śliskiej nawierzchni. Niezależnie od intencji, samochód na chwilę traci przyczepność, po czym kierowca opanowuje sytuację i zjeżdża z ronda pierwszym zjazdem.
Cała sytuacja nie dzieje się w próżni. Zarówno przed radiowozem, jak i za nim, powoli poruszają się inne samochody osobowe. To właśnie obecność pozostałych uczestników ruchu sprawiła, że nagranie wzbudziło tak duże emocje — wielu internautów zaczęło zastanawiać się nad bezpieczeństwem i odpowiedzialnością służb na drodze.
Holowali auto na dachu. Policja pokazała nagranie
"Mandaty tylko dla zwykłych obywateli?"
Autorzy nagrania opatrzyli je kąśliwym komentarzem: "1500 zł mandatu. Oczywiście tylko dla zwykłych obywateli!". Ten podpis stał się iskrą zapalną do burzliwej dyskusji w komentarzach. Część użytkowników zwraca uwagę na równość wobec przepisów, inni bronią umiejętności kierowcy radiowozu.
Pod postem szybko pojawiły się odmienne opinie. "Przykład idzie z góry" — piszą jedni. Inni pytają ironicznie: "A to nie chodzi o celowe spowodowanie utraty przyczepności na suchej nawierzchni?". Nie brakuje też głosów uznania: "Leciał bokiem, ale wyszedł", "Bardzo ładnie opanowany poślizg".
Reakcja policji. "Jezdnie były śliskie i zaśnieżone"
Funkcjonariusze KMP w Słupsku, odnosząc się do nagrania, które trafiło do internetu, przekazali redakcji profilu Aktualny Spotted Gdańsk oficjalne stanowisko.
W nawiązaniu do nagrania, które pojawiło się w przestrzeni medialnej i zarejestrowało policyjny radiowóz na jednym ze słupskich rond informujemy, że policjant kierujący pojazdem nie wprowadził radiowozu w celowy poślizg, a sytuacja ta spowodowana była śliską nawierzchnią i bardzo trudnymi warunkami na drogach. Tego dnia z uwagi na silne opady śniegu, jezdnie były śliskie i zaśnieżone, a podobne sytuacje miały miejsce zarówno na tym rondzie, jak i na wielu innych — brzmi oświadczenie, cytowane przez portal Zawsze Pomorze.
Driftowanie czy "niepanowanie nad pojazdem". Co za to grozi?
Driftowanie na ulicy w Polsce jest uznawane za wykroczenie i może wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Jeśli funkcjonariusze policji uznają, że kierowca celowo doprowadził do utraty przyczepności, mogą nałożyć wysoki mandat: do 5 000 zł (w recydywie nawet do 10 000 zł) oraz 10 punktów karnych.
W sytuacjach, w których manewr zostanie zakwalifikowany jako stworzenie zagrożenia dla innych uczestników ruchu, sprawa może trafić do sądu. Wtedy grzywna bywa znacznie wyższa, a sąd ma prawo orzec zakaz prowadzenia pojazdów. Policjant może też zatrzymać prawo jazdy już na miejscu zdarzenia, jeśli uzna, że zachowanie kierowcy było rażąco niebezpieczne.
Jeżeli drift zakończy się kolizją, wypadkiem albo uszkodzeniem mienia, kierowca może ponosić odpowiedzialność nie tylko wykroczeniową, ale również karną. W takim przypadku nie mówimy już wyłącznie o mandacie, lecz o postępowaniu, które może mieć długofalowe skutki prawne.
Wyjątek od reguły. Tu można driftować
Warto podkreślić, że driftowanie jest dozwolone wyłącznie na zamkniętych obiektach, takich jak tory wyścigowe czy imprezy motoryzacyjne z odpowiednimi zabezpieczeniami. Na drodze publicznej nawet "kontrolowany poślizg" może zostać uznany za łamanie przepisów, niezależnie od umiejętności kierowcy.