Zostawili go w kartonie pod lecznicą. "Nie mamy już sił"

Fundacja Gruszętnik opublikowała na Facebooku wpis o młodym bażancie, który został pozostawiony w kartonie pod drzwiami przychodni. "To jest ten moment, w którym nie mamy już sił. Nie mamy sił prosić, edukować, informować - bo to i tak nie działa" — napisali przedstawiciele organizacji.

Zostawili bażanta w kartonieZostawili bażanta w kartonie
Źródło zdjęć: © Facebook | Fundacja Gruszętnik
Małgorzata Badur

Z relacji fundacji wynika, że ptak został znaleziony rano na parapecie, bez wcześniejszego zgłoszenia i bez kontaktu z wolontariuszami. "Nie znaleźliśmy go w lesie ani na polu. Znaleźliśmy go rano w kartonie pod drzwiami naszej przychodni na parapecie" — czytamy we wpisie. Organizacja przekazała, że zwierzę było skrajnie wyziębione i odwodnione.

Fundacja podkreśla, że pozostawienie dzikiego zwierzęcia pod zamkniętymi drzwiami nie jest pomocą. "To NIE JEST RATOWANIE. TO JEST WYROK ŚMIERCI" — napisano w poście. Organizacja zapowiedziała też, że jej obiekt jest monitorowany całodobowo, a kolejne podobne przypadki będą zgłaszane policji.

Niedawno opisywaliśmy podobną sytuację, która miała miejsce w Tarnobrzegu. Do tamtejszego schroniska trafił młody koźlak, zabrany wcześniej z naturalnego środowiska.

W polskiej ustawie o ochronie zwierząt porzucenie zwierzęcia przez właściciela lub osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje, jest wymienione jako jedna z form znęcania się nad zwierzętami. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Fundacja Gruszętnik zaapelowała, by w przypadku znalezienia dzikiego ptaka najpierw skontaktować się z wolontariuszami i ustalić bezpieczny sposób przekazania zwierzęcia. "Jeśli chcesz pomóc dzikiemu ptakowi, napisz sms i zgłoś sytuację. UMÓW SIĘ na bezpieczne przekazanie zwierzęcia z wolontariuszem. NIGDY NIE ZOSTAWIAJ pudełka pod zamkniętymi drzwiami!" — podkreślono we wpisie. W komentarzu fundacja poinformowała, że ptak nie przeżył.

Wybrane dla Ciebie