"Aż zrobiło mi się niedobrze". Zdjęcia ze sklepu Auchan

Pan Piotr wszedł do sklepu sieci Auchan w Warszawie przy ul. Kobielskiej. W oczy natychmiast rzuciły mu się przecenione truskawki. Kiedy podszedł bliżej, przeżył ogromne rozczarowanie. - Gdy dostrzegłem tę pleśń, aż zrobiło mi się niedobrze - mówi portalowi o2.pl. Sprawę komentują przedstawicielka sieci oraz dr Leszek Krześniak, specjalista z zakresu chorób wewnętrznych.

Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan.Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz Domański

Na truskawkach pojawiły się żółte naklejki z napisem "Nie marnujemy. Ratujemy!". Nasz czytelnik chciał skorzystać z promocji i nabyć kilogram za 6,30 zł (zamiast 13,99 zł). Szybko zrezygnował z tego pomysłu.

Szczerze mówiąc, nie przejrzałem wszystkich kartoników. Wystarczyło mi, że zobaczyłem, co dzieje się w części z nich. Gdy dostrzegłem tę pleśń, aż zrobiło mi się niedobrze. A sklep jeszcze wystawił te truskawki na samym wejściu. No nie jest to dobra reklama... Jak można kusić ludzi takim towarem? - zadziwił się.

Poniżej można zobaczyć zdjęcia wykonane w warszawskim sklepie sieci Auchan:

Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan.
Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan. © o2.pl
Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan.
Spleśniałe truskawki w sklepie sieci Auchan. © o2.pl

"Zgłoszenie zostało przekazane do sklepu"

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z Hanną Bernatowicz, dyrektor komunikacji w Auchan Polska. Przekazała nam, że po otrzymaniu zgłoszenia "produkty budzące wątpliwości zostały niezwłocznie usunięte z półki".

Pragniemy zapewnić, że obowiązujące u nas procedury obejmują regularną kontrolę jakości oraz bieżące wycofywanie ze sprzedaży produktów, które nie spełniają przyjętych standardów. Jednocześnie warto podkreślić, że owoce miękkie, takie jak truskawki, należą do produktów szczególnie delikatnych i wrażliwych na temperaturę, wilgotność oraz uszkodzenia mechaniczne. Dlatego wymagają szczególnej uwagi na etapie transportu, przechowywania i ekspozycji w sklepie, zwłaszcza w okresach podwyższonych temperatur - zaznaczyła.

Zapewniła ponadto, że "zgłoszenie zostało przekazane do sklepu przy ul. Kobielskiej wraz z prośbą o zachowanie zwiększonej uważności przy ocenie jakości oferowanych partii".

Podkreślamy, że również produkty objęte przeceną pozostają pełnowartościowe i powinny spełniać wszystkie obowiązujące standardy jakości - podsumowała.

Spleśniałe truskawki. Ekspert wyjaśnia

W jednej z rozmów z o2.pl dr Leszek Krześniak, specjalista z zakresu chorób wewnętrznych tłumaczył, że jeśli mamy do czynienia z zepsutymi truskawkami, bardzo ważne jest, by przebrać owoce przed konsumpcją, a wszystkie spleśniałe bezwzględnie wyrzucić.

Zjedzenie takich owoców jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Nawet, jeśli odetniemy część ze skazą.

Nie można usuwać pleśni z popsutej truskawki. Pleśń wnika w środek owoców i jej pozorne zdrapanie nie da żadnego efektu. Pamiętajmy, że to agresywne toksyny. Są rakotwórcze. Jeżeli np. taka spleśniała truskawka wpadnie do przetworów, trzeba wyrzucić cały słoik - mówił nam dr Krześniak.

W rozmowie z o2.pl ekspert uspokaja jednak, że nie jest konieczne wyrzucanie całej kobiałki zakupionych owoców. Przed konsumpcją należy zachować jednak szczególną uwagę.

Truskawki, które leżą w pobliżu tej spleśniałej sztuki, są zwykle zdrowe. Można je jeść. Należy jednak przy tym bardzo uważać. Najpierw zbierzmy wszystkie spleśniałe owoce. Następnie pozostałe dokładnie umyjmy, jeszcze dokładniej niż zwykle. Dlaczego to tak istotne? Na truskawkach mogą znajdować się już zarodniki pleśni. Musimy się ich pozbyć. Stąd konieczne jest dokładne umycie owoców - spostrzegł.
Wybrane dla Ciebie