Bonów, zapomniana wieś koło Puław
"Musicie się spakować i stąd wyjechać" – to usłyszeli przed laty mieszkańcy niewielkiej wioski Bonów koło Puław. Wojsko wysiedliło wszystkich mieszkańców — ponad 300 osób. W tym miejscu miał powstać poligon lotniczy. I powstał, a po Bonowie pozostały jedynie wspomnienia i tabliczki z nazwiskami dawnych gospodarzy.
Wieś Bonów przetrwała i powstania, i obydwie wojny światowe. Mieszkańcy nie mieli tu łatwego życia. Z ziemi ciężko było wyżyć, sama wieś była z dala od ważnych dróg, na odludziu. Gleba tu piaszczysta, słabo urodzajna, V klasy. Trzeba było dorabiać sprzedając grzyby, jagody, czy nawet chrust. Ludzie żyli tu jednak zgodnie, wzajemnie się wspierali i nikt nie przypuszczał, że pewnego dnia ich wioska – wcale nie taka mała - zniknie z mapy. Przed wojną były tu 63 domostwa, a wieś liczyła 330 mieszkańców.
W 1936 roku wyjechało stąd 39 rodzin. Nie była to ich dobrowolna decyzja. Zmuszono ich. Wojsko miało zamiar urządzić w tym miejscu poligon dla pobliskiej szkoły lotniczej w Dęblinie. Nikt nie chciał stąd wyjeżdżać, sprzedając swoje domostwa wojsku. Doszło do wywłaszczenia polegającym na całkowitym wykupie gruntów.
W Bonowie większość mieszkała w drewnianych chałupach krytych strzechą. Stały blisko siebie. Na wsi były dwa sklepiki (a nawet przez jakiś czas trzy), czteroklasowa szkoła w prywatnym domu, stolarnia, tartak i nawet karczma. To wszystko miało zająć wojsko.
Proces wywłaszczenia trwał dwa lata. Najpierw trzeba było opracować szczegółowe plany wszystkich gruntów, oszacować wartość gospodarstw, lasów, łąk. Całkowita wartość majątku wsi wyceniono wówczas na niecałe 700 tysięcy złotych.
W 1937 roku wieś już ostatecznie opustoszała; większość byłych mieszkańców osiedliła się w okolicach Bychawy oraz Trawnik. Obecnie jest to Kolonia Bonów i Kolonia Bychawka.
Wojsko tymczasem planowało powiększenie poligonu o grunty sąsiednich miejscowości. Plany te pokrzyżował wybuch wojny.
Poligon w Bonowie przez pewien czas służył jednak szkoleniu pilotów. Odbywały się tu m.in. strzelania do celów naziemnych i nauka praktycznego bombardowania. Co ciekawe, jak czytamy na stronie Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, szkolili się tu również piloci bułgarscy.
W czasie II wojny światowej poligon w Bonowie wykorzystywali Niemcy, a po wojnie poligon wrócił do dęblińskiej szkoły i był użytkowany do lat 50. XX wieku. Prowadzono tu szkolenia m.in. na samolotach Po-2 ("kukuruźnik") i polskiej wersji tych maszyn, CSS-13. Szkolenie obejmowało strzelanie do celów naziemnych oraz bombardowanie zarówno w warunkach dziennych jak i w nocy. Potem wojsko doszło do wniosku, że w zasadzie poligon jest im niepotrzebny.
Przez te wszystkie lata teren poligonu był niedostępny dla cywilów. Pilnowało go wojsko. Dopiero w latach 1959-1960, kiedy przejęło go Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa, dawni mieszkańcy wsi mogli odwiedzić swoje rodzinne strony. Były to z pewnością bolesne wspomnienia. W 60. rocznicę wysiedlenia, w miejscu gdzie kiedyś zaczynała się wieś, pobudowano maryjną kapliczkę, są też tablice z nazwiskami wysiedlonych mieszkańców. Miejsce to wciąż jest odwiedzane przez kolejne pokolenia bonowskich rodzin.
Dzisiaj jest to miejsce porośnięte drzewami, między którymi można dojrzeć leje po wybuchach ćwiczebnych bomb. Na niektórych polankach znajduje się nawet kilkadziesiąt takich lejów blisko siebie.
Las Bonowski i pobliskie łąki urzekają swoim pięknem i ciszą. Jest to wyjątkowe miejsce, które jest też niemym świadkiem wydarzeń sprzed 90 lat. Między krzakami, drzewami można w wielu miejscach dojrzeć metalowe tabliczki, na których widnieją nazwiska dawnych gospodarzy, nawet całe rodziny. Są one też na drzewach, które rosną w miejscu dawnych gospodarstw - np. "tu mieszkał Kozak Stan.".
Latem, przy kapliczce odprawiane są nabożeństwa, w których uczestniczą rodziny dawnych mieszkańców Bonowa – ich wnuki, prawnuki. Niektórzy wciąż nie mogą uwierzyć, że na dawnym podwórku dziadka czy pradziadka nie ma nawet najmniejszego śladu po dawnym gospodarstwie. Chyba że wciąż rosnące krzaki bzu. Dawniej pachniały niemal w każdym obejściu.