Był w domu zmarłej rodziny. "Takiej tragedii jeszcze nie widziałem".
Cztery osoby z Chełmna, matka i jej trójka dzieci, zmarły z powodu zatrucia tlenkiem węgla. Jeden ze strażaków, który był w mieszkaniu, podzielił się swoją relacją w rozmowie z "Faktem". - Pracuję w tym zawodzie od ponad 20 lat, ale takiej tragedii jeszcze nie widziałem - przekazał.
Tragiczne odkrycie miało miejsce w czwartek (15 stycznia) około godz. 17.00 w Chełmnie w mieszkaniu przy ul. Stare Planty. Bliscy nie mogli się skontaktować z Zuzanną F., 31-letnią mamą 11-letniej Oliwii, 7-letniej Nikoli i 2-letniego Mikołaja. Starsze dzieci nie były w szkole od poniedziałku. Zaniepokojona rodzina zgłosiła sprawę służbom.
Po przyjeździe na miejsce dokonano tragicznego odkrycia. Cała czwórka zmarła z powodu zatrucia tlenkiem węgla. Strażacy stwierdzili, że gaz ulatniał się z piecyka ogrzewającego wodę. - Już przy samym wejściu duże stężenie tlenku węgla wskazywało na to, że mamy do czynienia właśnie z tym cichym zabójcą - mówiła w rozmowie z "Faktem" mł. asp. Agnieszka Stankiewicz. Pomiary wykazywały wartości przekraczające 900 ppm. Dawka śmiertelna to 500 ppm.
Przeglądy w mieszkaniu były robione regularnie. Do dramatu mógł się przyczynić m.in. brak odpowiedniego przewiewu w niewielkim mieszkaniu.
Był na miejscu tragedii. Opisał szczegóły
"Fakt" dotarł też do strażaka, który był na miejscu zdarzenia. - Pracuję w tym zawodzie od ponad 20 lat, ale takiej tragedii jeszcze nie widziałem - powiedział uczestnik akcji.
"Fakt" podał, że Mikołaj zmarł w swoim łóżeczku. Dziewczynki leżały na kanapie. Według informacji dziennika każde z dzieci miało otwarte oczy. Ich mama, wedle relacji dziennika, leżała w korytarzu. Z kolei w łazience znajdował się pies. Czworonóg leżał w wymiocinach i był prawdopodobnie pierwszą ofiarą tlenku węgla.
Chełmno jest wstrząśnięte tragedią. Lokalne władze i szkoła, do której chodziły dziewczynki, pożegnała ofiary w mediach społecznościowych. - Nasze serca pękły na kawałki - napisano na profilu placówki. Poinformowano o odwołaniu zabaw karnawałowych. Ustawiono skrzyneczkę, gdzie można wrzucać ciepłe wspomnienia o zmarłych. Wiadomo, że Zuzanna F. sama opiekowała się dziećmi. Sąsiedzi wspominają ją jako dobrą matkę. Okoliczności tragedii w Chełmnie bada prokuratura. Sekcja zwłok ofiar odbędzie się w poniedziałek.