Ciało Roberta nad jeziorem. Prokuratura zdradza ustalenia
W połowie marca nad jeziorem Piaseczno (woj. lubelskie) znaleziono ciało Roberta W. Prokuratura prowadzi śledztwo. - Biegły wstępnie wykluczył w zaistnieniu zdarzenia udział osób trzecich - zdradza Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
W połowie marca nad jeziorem Piaseczno (woj. lubelskie) prowadzono poszukiwania 33-letniego Roberta. Do akcji zaangażowano wielu ochotników oraz służby. Były drony i psy tropiące.
O pomoc apelowała też jego żona Magdalena, która zdradzała, gdzie można pomóc w poszukiwaniach 33-latka. Wiadomo było, że mężczyzna poruszał się niebieskim BMW E46 coupe, które znaleziono nad jeziorem. Robert W. miał pojechać do pracy, ale nie dotarł tam.
Po dwóch dniach lubelska policja potwierdziła, że znaleziono ciało mężczyzny. Lubelska prokuratura informuje, że 16 marca "wszczęto śledztwo w sprawie doprowadzania za namową lub poprzez udzielenie pomocy do targnięcia się na własne życie Roberta W., tj. o przestępstwo z art. 151 k.k."
W toku oględzin na miejscu odnalezienia zwłok denat znajdował się w kompleksie leśnym, w okolicy około 500 metrów od najbliższej drogi dojazdowej. Jego ciało wisiało na częściowo powalonym drzewie na lince holowniczej opasającej szyję - informuje o2.pl Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Do tej pory przeprowadzono sekcję zwłok, przesłuchano członków rodziny pokrzywdzonego, zatrzymano rzeczy należące do Roberta W. w postaci laptopa i lokalizatora GPS, celem dokonania ich oględzin.
Jak do tej pory, nie uzyskano opinii biegłych przeprowadzających sekcję zwłok, stąd nie można wskazać ostatecznej przyczyny śmierci. - Biegły wstępnie wykluczył w zaistnieniu zdarzenia udział osób trzecich - wskazuje prok. Zych.