Cyberplaga na Śląsku i rekordowe straty. Oszuści uderzają w emocje
Śląska policja ostrzega przed falą wyłudzeń. Mieszkańcy tracą setki tysięcy złotych w dopracowanych schematach wykorzystywanych przez oszustów.
Najważniejsze informacje
- Policja na Śląsku opisuje trzy najgroźniejsze schematy oszustw internetowych i telefonicznych.
- Największe straty dotyczą fałszywych „inwestycji” z instalacją zdalnego pulpitu.
- Ofiary z Jaworzna, Sosnowca i Gliwic straciły od 100 tys. zł do ćwierć miliona złotych.
Fala wyłudzeń w regionie śląskim przybiera na sile, a przestępcy coraz skuteczniej grają na emocjach: strachu, chciwości i empatii. Jak wynika z komunikatów tamtejszej policji, najwięcej pieniędzy ginie w trzech powtarzalnych scenariuszach. Na początku często pojawia się reklama z logotypem znanej spółki albo telefon z „banku”. Szczegóły tych przypadków opisał serwis tvs.pl, powołując się na ostrzeżenia funkcjonariuszy.
Najwyższe kwoty przepadają przy rzekomych inwestycjach. Oszuści zaczynają od reklam z markami takimi jak Orlen czy KGHM, potem dzwoni "doradca”, który prosi o instalację programu do zdalnego pulpitu, np. AnyDesk lub TeamViewer. Po przejęciu kontroli nad komputerem dochodzi do wyłudzeń.
Zawrócił na drodze ekspresowej. Teraz zapadł wyrok
Jak wskazuje serwis tvs.pl, w Jaworznie małżeństwo wpadło w tę pułapkę. Stracili ponad 80 tys. euro, a przestępcy namówili ich nawet na zaciągnięcie kredytów, by „ratować inwestycję”. To przykład, jak długo potrafią utrzymywać ofiarę w przekonaniu, że pieniądze pracują, podczas gdy środki znikają z konta.
"Lekka praca online" i prowizje na przynętę
Drugim, szybko rosnącym schematem jest obietnica łatwego zarobku w internecie. Propozycja polega na podbijaniu ocen produktów. Najpierw ofiara dostaje drobne prowizje, co buduje zaufanie. Później pojawia się wymóg dopłat własnych – często w kryptowalutach – aby "odblokować kolejne zadania”.
52-latek z Sosnowca uległ takiej narracji i stracił 100 tys. zł. Mechanizm jest prosty: początkowy zysk działa jak potwierdzenie wiarygodności oferty, a kolejne etapy wymagają coraz wyższych wpłat, których nikt już nie zwraca.
Spoofing telefoniczny: „Bank” i „Policja” na ekranie
Trzeci wariant to spoofing, czyli podszywanie się pod zaufane instytucje. Na telefonie ofiary wyświetla się nazwa „Bank” lub „Policja”. Rozmówca informuje o rzekomym ataku hakerskim i prosi o przelew na "konto techniczne". Zaufanie do wyświetlanej nazwy sprawia, że decyzje zapadają błyskawicznie.
Mieszkaniec Gliwic, obawiając się utraty majątku, sam przekazał oszustom ok. 250 tys. zł. To pokazuje, jak skutecznie działa presja czasu i strach przed utratą oszczędności, gdy dzwoniący podaje się za pracownika banku lub funkcjonariusza.
Policja: internet to pole bitwy o dane
Śląska policja podsumowuje ostrzeżenie mocnym komunikatem: Internet to nie tylko szansa, to także pole bitwy o Twoje dane. Funkcjonariusze przypominają, że instalacja oprogramowania do zdalnego pulpitu na prośbę nieznajomego, wysyłanie środków na „konta techniczne” czy dopłacanie do „odblokowania zadań” to sygnały alarmowe. Kluczowe jest przerwanie rozmowy i samodzielny kontakt z bankiem lub policją przez oficjalne infolinie. Nie wierzmy też w zbyt łatwy zarobek, bo naiwność może nas kosztować całe oszczędności.
Źródło: tvs.pl