Donald Trump obiecuje Amerykanom. Chodzi o Wenezuelę
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że amerykańskie firmy naftowe mogą liczyć na zwrot kosztów inwestycji w Wenezueli. Tymczasem sytuacja w stolicy kraju jest napięta po niedawnej strzelaninie.
Najważniejsze informacje
- Amerykańskie firmy naftowe mogą otrzymać rekompensaty za inwestycje w Wenezueli.
- W Caracas doszło do incydentu związanego z użyciem broni palnej.
- Kolumbia oskarża administrację Trumpa o śmierć obywatelki podczas ataku.
Donald Trump, prezydent USA, zapowiedział, że amerykańskie firmy mogą liczyć na rekompensaty za inwestycje w wenezuelski sektor naftowy. Trump twierdzi, że rozbudowa zdolności wydobywczych może zakończyć się w ciągu osiemnastu miesięcy. W wywiadzie dla NBC podkreślił, że koszty inwestycji zostaną zwrócone firmom naftowym.
Trzeba będzie wydać ogromne pieniądze i firmy naftowe je wydadzą, a potem otrzymają zwrot pieniędzy od nas albo z przychodów - podkreślił prezydent USA, cytowany przez PAP.
W pobliżu pałacu prezydenckiego Miraflores doszło do strzelaniny. Mieszkańcy spekulują, że przyczyną incydentu mogły być drony zauważone w okolicy pałacu. Na miejscu słychać było serie wystrzałów z broni maszynowej, choć szczegóły zajścia nie zostały oficjalnie wyjaśnione.
Uchwycili pierwszy atak USA. Nagrania i zdjęcia satelitarne z Caracas
W związku z niepewną sytuacją, władze archidiecezji Merida zdecydowały się odwołać popularną pielgrzymkę do sanktuarium Dzieciątka Jezus w miejscowości Zea. Decyzja ta była podyktowana stanem wyjątkowym w kraju i niemożnością zapewnienia bezpieczeństwa wiernym.
Równocześnie władze Kolumbii reagują na śmierć obywatelki podczas amerykańskiego ataku na Wenezuelę. Prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, oskarżył administrację Trumpa o zabójstwo obywatelki, co spotkało się z międzynarodowym oburzeniem. Petro potępił działania USA jako "nielegalne rozkazy" skutkujące śmiercią niewinnych osób.
Wsparcie dla opozycji
Wenezuela nadal pogrążona jest w politycznym chaosie. Kryzys nasilił się po aresztowaniu Nicolasa Maduro. Obowiązki tymczasowego prezydenta przejęła Delcy Rodríguez.
Decyzja ta wywołała silne reakcje społeczne. Na ulice wyszli zwolennicy Maduro, którzy protestują przeciwko jego zatrzymaniu. Tymczasem organizacje broniące praw człowieka domagają się uwolnienia więźniów politycznych i ogłoszenia amnestii.
Kraj jest w ruinie. Był fatalnie zarządzany. Ropa naftowa płynie po prostu na bardzo niskim poziomie. Powinni mieć większy dochód, więcej ropy -powiedział Trump o Wenezueli.