Dwulatek upuścił smoczek na trawę. Zatruł się trutką na szczury

We włoskim mieście San Martino in Strada dwulatek trafił na szpital z objawami silnego zatrucia. Wcześniej chłopiec upuścił smoczek na trawnik, na którym rozłożono trutkę na szczury. Chłopiec został przetransportowany śmigłowcem do szpitala. Jego stan określono jako niezagrażający życiu.

Dziecko zatruło się trutką na szczury (zdjęcie poglądowe).Dziecko zatruło się trutką na szczury (zdjęcie poglądowe).
Źródło zdjęć: © Pexels

Do zdarzenia doszło w  San Martino in Strada, w rejonie Lodi w północnych Włoszech. 2-letni chłopiec trafił do szpitala z silnym zatruciem trutką na szczury. Wszystkiemu winny był zanieczyszczony smoczek.

2-latek zatruł się środkiem na szczury

Dwulatek pochodzi z Afganistanu. Na co dzień mieszka z rodzicami w domu proboszcza lokalnej parafii. We wtorek rano chłopiec bawił się w ogrodzie, w którym wcześniej rozłożono trutkę na szczury.

Chłopiec upuścił na trawnik swój smoczek, a następnie włożył go z powrotem do ust. Okazało się, że smoczek trafił w miejsce, w którym wcześniej rozsypano środek na szkodniki.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Potężna eksplozja pod Donieckiem. Rosyjska pozycja zrównana z ziemią

Po pewnym czasie dziecko zaczęło się bardzo źle czuć. Rodzice, widząc objawy domyślili co się stało i wezwali na miejsce pogotowie oraz karabinierów.

Dziecko zostało niezwłocznie przetransportowane śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego do szpitala im. Jana XXIII w Bergamo. Lekarze potwierdzili, że doszło do zatrucia. Dziecku jednak nie stało się nic poważnego.

Dwulatek pozostaje w szpitalu - przekazuje notizie.com. Zrobiono mu badania krwi, które wykluczyły poważne zatrucie. Lekarze są przekonani, że stan dziecka już się nie pogorszy. Karabinierzy dokładnie badają okoliczności zdarzenia.

Proboszcz parafii, który udzielał pomocy rodzinie potwierdził, że dziecko czuje się coraz lepiej. Stwierdził także, że pracownicy zajmujący się trutką na szczury postąpili nierozważnie.

Myślę, że ci pracownicy byli nierozważni, zostawiając tabletki z trucizną na ziemi – skomentował Don Davide Chioda, proboszcz parafii, który jest w tej chwili w bliskim kontakcie z rodzicami dziecka.
Wybrane dla Ciebie