Margus Tsahkna stwierdził, że jeszcze rok temu część wpływowych rosyjskich biznesmenów mówiła o zwycięstwie, a dziś coraz częściej tego scenariusza nie zakłada się. W tej samej rozmowie zasugerował też, że presja na Władimira Putina rośnie wraz z kosztami wojny odczuwanymi wewnątrz Rosji.
Putin może zmienić swoje cele i rozpocząć poważne negocjacje – jeśli będzie działał racjonalnie. Równie prawdopodobne jest, że pewnego dnia wyskoczy z okna z rodziną. W końcu takie rzeczy się zdarzają w Rosji - cytuje "Daily Mail" słowa szefa estońskiego MSZ wypowiedziane w niemieckim RND.
Oligarchowie mają tracić nadzieję na zwycięstwo ze względu na nasilone ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Skutkiem mają być braki paliw, które w niektórych miejscach przekładają się na wielogodzinne kolejki na stacjach. Ukraina atakuje nie tylko rafinerie, ale również tankowce floty cieni. W ostatnich dniach zaatakowano nawet 15.
Tylko w tym roku rosyjskie rafinerie miały zostać trafione co najmniej 194 razy, co oznacza 11-krotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
W rozmowie z niemieckim portalem Margus Tsahkna mówi wprost, iż nie wierzy w atak Rosji na kraje NATO.
Uważam, że inwazja na dużą skalę w nadchodzących tygodniach nie wchodzi w grę. Rosji brakuje na to zasobów. Rosja pozostaje krajem niebezpiecznym i prowokacje są zawsze możliwe - mówi Estończyk.