Jacek Starościak nie żyje. Był pierwszym demokratycznie wybranym prezydentem Gdańska

Zmarł Jacek Starościak, który był pierwszym demokratycznie wybranym prezydentem Gdańska. Odszedł w sobotę 8 maja po ciężkiej chorobie. Miał 73 lata.

Jacek StarościakJacek Starościak
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Jacek Starościak został wybrany prezydentem Gdańska w sierpniu 1990 roku. Tę rolę pełnił do 14 czerwca 1991 roku. Nieco później przeszedł na stanowisko dyrektorskie do Kancelarii Prezydenta RP.

Od 1995 roku pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W latach 1998-2002 działał natomiast w Sztokholmie na stanowisku szefa Stałego Międzynarodowego Sekretariatu Rady Państw Morza Bałtyckiego, a następnie w Departamencie Unii Europejskiej i Obsługi Negocjacji Akcesyjnych MSZ - przypomina rmf24.pl.

W 2003 roku był przewodniczącym Komitetu Krajowych Koordynatorów w ramach polskiej prezydencji w Inicjatywie Środkowoeuropejskiej. W tym samym roku został zatrudniony w Banku Pekao, gdzie od 2008 do 2013 był dyrektorem biura zarządzania ryzykiem braku zgodności w tej instytucji.

Jacek Starościak nie żyje. Wzruszające pożegnanie

Jacka Starościaka wzruszającym wpisem żegna Aleksandra Dulkiewicz, obecna prezydent Gdańska.

Gdańsk pogrążył się dziś w wielkim smutku. Po ciężkiej chorobie odszedł Jacek Starościak, pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Miasto Gdańsk. Ostatni raz widzieliśmy się rok temu w maju, kiedy skromnie, ale wspólnie, świętowaliśmy 30 lat samorządności w Polsce. Jacek Starościak zawsze życzliwy, oddany naszemu miastu, nawet gdy sprawował obowiązki w Warszawie. Swoim życiorysem obdzielić mógłby co najmniej kilku innych - pisze Dulkiewicz na Facebooku.

Starościaka wspomina w pięknych słowach. "Był absolwentem I LO w Gdańsku, edukację kontynuował z wielkim powodzeniem w Politechnice Gdańskiej, gdzie zgłębiał tajniki nawigacji oraz automatyzacji statków, pracując potem naukowo w Wyższej Szkole Morskiej i Instytucie Morskim. Został doceniony na arenie międzynarodowej i wyróżniony m.in. członkostwem w prestiżowym The Royal Institute of Navigation w Londynie." - dodaje.

Potem przyszła praca na rzecz demokracji, Gdańska i Polski. Współpracował z Lechem Wałęsą, Tadeuszem Mazowieckim i pełnił ważne funkcje państwowe. Był dyplomatą, zawsze stawał po stronie demokratycznej, praworządnej Polski, silnie zakorzenionej w Europie. Gdańsk stracił postać wielkiego formatu i dobrego człowieka - podsumowuje.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 11.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 11.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód