Jagoda Gancarek nie żyje. "Latała tam, gdzie niewielu by się odważyło"
Jagoda Gancarek zmarła w wyniku tragicznego wypadku w Zielonej Górze. Była pilotką Aeroklubu Ziemi Lubuskiej. Latała też jako pilotka samolotów przeciwpożarowych. - Latała tam, gdzie niewielu by się odważyło - wspominają ją znajomi.
Jagoda Gancarek była ofiarą tragicznego wypadku, do jakiego doszło w poniedziałek (9 marca) w Zielonej Górze. Balon z trzema osobami zahaczył o jeden z budynków przy ulicy Krzywoustego. Jagoda Gancarek wypadła z balonu na dach. Pozostałe dwie kobiety lądowały na ulicy Chrobrego.
Służby dotarły do ofiary. Jednak pomimo reanimacji, nie udało się ocalić życia 28-latki. Pozostałe dwie kobiety przeżyły zdarzenie. Obecnie trwa ustalanie okoliczności zdarzenia z udziałem prokuratury i Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Jagoda Gancarek. Kim była ofiara wypadku w Zielonej Górze?
Jagoda Gancarek była doświadczoną pilotką. Pochodziła z Małopolski. Pracowała w AZL od 2022 roku. Jak wspomina "Gazeta Lubuska", Jagoda zaczęła latać na szybowcach w 2016 roku, rok później zdobyła licencję PPL(A) i zaczęła latać na samolotach. - W liceum stwierdziłam, że chcę być pilotem odrzutowca. Chciałam iść do Dęblina, ale tato mi powiedział: "zacznij od szybowców". I tak się zaczęło - mówiła w rozmowie z portalem meritano.pl.
Licencję pilota balonowego zyskała w maju zeszłego roku. Także w 2025 roku zdobyła tytuł Mistrzyni Polski Kobiet na XI Balonowych Mistrzostwach Kobiet w Nałęczowie.
Brała udział w gaszeniu pożarów
Jagoda była także pilotką samolotów przeciwpożarowych. Latała na akcje samolotem zwanym "Antkiem", czyli AN-2.
"Jej pasja nie kończyła się na błękicie nieba. Jako pilotka Aeroklubu Ziemi Lubuskiej, na co dzień stawiała czoła żywiołowi ognia. Zasiadając za sterami gaśniczego "Antka", latała tam, gdzie niewielu by się odważyło – nisko nad wierzchołkami płonących drzew, niosąc ratunek. Mówiła, że nie czuje się twardzielką, ale jej czyny mówiły co innego. Była dowodem na to, że w "męskim świecie" lotnictwa liczy się profesjonalizm, opanowanie i serce do latania" - napisano na profilu Sky Wolves balloon team Poland.
Jagoda w przytoczonej rozmowie z meritano.pl sama wspominała, że jako pilotka samolotu przeciwpożarowego często pojawiała się szybciej niż straż na miejscu. Loty, których celem jest zrzucenie wody na płomienie, odbywają się wówczas zaledwie 5-10 metrów nad koronami drzew. Dodatkowo Jagoda brała udział w lotach związanych z opryskami lasów. - Pryskamy tylko lasy - bardzo nisko, na wysokości 4-5 metrów. To wymaga pełnej koncentracji - mówiła wówczas, gdy wyjaśniała, że opryski służą likwidowaniu szkodników.