Jeniec ujawnia. Ogromne straty Rosjan
Ukraińskie media informują o relacjach rosyjskich jeńców wojennych. Pokazują one, jak duże straty ponosi armia Putina podczas walk w Ukrainie.
Jak podaje portal "Obozrevatel", rosyjscy żołnierze wzięci do niewoli opisali ciężkie straty ponoszone przez ich armię podczas prób zdobycia miejscowości Mała Tokmaczka w obwodzie zaporoskim. Według ich relacji wiele grup szturmowych nie było w stanie nawet dotrzeć do celu, ponieważ były atakowane już na trasach podejścia przez ukraińskie drony i artylerię.
Jeden z żołnierzy opowiedział, że zamiast wyczekiwanego urlopu otrzymał rozkaz udziału w operacji bojowej. W drodze do Małej Tokmaczki miał widzieć liczne ślady wcześniejszych walk - spalone pojazdy wojskowe, zniszczone pasy leśne oraz ciała poległych żołnierzy.
Rosjanin twierdzi, że jego czołg został trafiony pociskiem jeszcze przed dotarciem do miejscowości. W wyniku uderzenia zginął celowniczy pojazdu. Sam żołnierz ocenił, że miał niezwykły łut szczęścia.
Szczególnie wymowne są słowa jeńca dotyczące wcześniejszych prób natarcia. Jak relacjonował, kilka grup szturmowych próbowało przedostać się do miejscowości przed jego oddziałem, jednak żadna nie osiągnęła celu. Według niego ukraińskie drony nieustannie monitorowały teren i skutecznie atakowały zarówno żołnierzy, jak i sprzęt wojskowy.
Pojmany wojskowy zarzucił rosyjskiemu dowództwu przekazywanie nieprawdziwych informacji. Żołnierzom miano mówić, że w rejonie nie ma ukraińskich sił i wystarczy jedynie zająć wskazane pozycje. Po przybyciu okazało się jednak, że teren pozostaje pod kontrolą ukraińskiej armii i jest silnie broniony.
Relację Rosjanina opisali członkowie projektu "Chcę odnaleźć". Jest to inicjatywa zajmująca się poszukiwaniem zaginionych rosyjskich żołnierzy i przekazywaniem informacji o nich rodzinom. Liczba zgłoszeń dotyczących rejonu Małej Tokmaczki wskazuje, że walki na tym odcinku frontu należą do jednych z najbardziej kosztownych dla rosyjskich sił.
Relacje jeńców pokazują, jak ogromne są rosyjskie straty na polu bitwy. Mimo tego władze Rosji, w tym szczególności Władimir Putin, nie mają zamiaru kończyć wojny. Wedle niedawnych doniesień celem Moskwy jest uzyskanie kontroli nad całym Donbasem do końca 2026 roku. Jednak według ekspertów Rosjanom może to zająć nawet od 2 do 3 lat. Na drodze armii Putina stoją bowiem dwa miasta fortece - Kramatorsk i Słowiańsk. Próba ich zdobycia może być dla Rosji niezwykle kosztowna.