Wiceszefowa Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) już na wstępie stwierdziła, że m.in. Polska korzystała na "porządku opartym na prawie międzynarodowym i ograniczaniu działań mocarstw, w tym Stanów Zjednoczonych, które mogły być agresywne".
Następnie oceniła, że teraz mamy do czynienia już z innym światem, który jest zdominowany przez największe mocarstwa. W tym kontekście najpierw wymieniła Stany Zjednoczone, a następnie Chiny, Rosję oraz Indie.
Ekspertka nawiązywała do opublikowanej na początku grudnia 2025 roku nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA. Podkreślono w niej, że "dni, gdy Stany Zjednoczone podtrzymywały cały porządek światowy jak Atlas, dobiegły końca". Europa została skrytykowana w tym dokumencie m.in. za brak dostatecznych inwestycji w obronność.
Ta strategia w swojej wymowie nie jest dla Polski korzystna, bo wprowadza zupełnie inną perspektywę Stanów Zjednoczonych na relacje międzynarodowe: myślenie w kategorii stref wpływów i odchodzi od liberalnego porządku międzynarodowego opartego na prawie międzynarodowym - zaalarmowała ekspertka w programie "Świat według Polski" na łamach "Faktu".
"Pytanie, co później"
Gotkowska analizowała ponadto, że USA, poprzez spektakularną interwencję w Wenezueli, pokazały wszystkim zdolność do obrony swoich interesów.
Pytanie, jak one zostaną zdefiniowane w Europie? Na pewno w perspektywie gospodarczej Ameryka za prezydentury Trumpa chce raczej działać dezintegracyjnie, jeżeli chodzi o Unię Europejską, którą postrzega jako gospodarczego konkurenta. Tutaj jest pytanie dla nas, jak my się w tym odnajdziemy? Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to Stany Zjednoczone chcą przekładać na Europę więcej odpowiedzialności i to będzie również dotyczyło Polski - mówiła.
Poza tym zaznaczyła, że "dopóki wojna na Ukrainie będzie trwała, to wojskowa obecność amerykańska w Polsce jest zabezpieczona".
Pytanie, co później i jak Stany Zjednoczone będą traktowały europejskich sojuszników - zaczęła się zastanawiać w programie "Świat według Polski".