Sprawę nagłośniło na Facebooku Centrum Ogrodnicze Święciechowa. Jak relacjonują właściciele, w dniu zdarzenia centrum było otwarte jedynie w godz. 9:00–13:00. Po zakończeniu pracy główny wjazd przeznaczony dla klientów został zamknięty.
Według opublikowanego wpisu kobieta miała jednak skorzystać z sąsiedniego wjazdu prowadzącego wyłącznie na prywatną posesję właścicieli. Jak opisano, zaparkowała samochód na prywatnym podwórku, a następnie przeszła służbowym przejściem na teren centrum ogrodniczego.
Właściciele podkreślają, że w tym czasie sklep był już zamknięty, sprzedaż nie była prowadzona, a na miejscu nie było pracowników. Jak napisali, kobieta przez pewien czas oglądała rośliny, po czym wróciła do samochodu i odjechała.
"Prosimy o uszanowanie granic"
W dalszej części wpisu zwrócono się z pytaniami do tej kobiety.
Tak z ciekawości, co skłoniło panią do wejścia na teren naszej prywatnej posesji oraz poruszania się po terenie firmy poza godzinami jej funkcjonowania? Czy ma pani problem ze wzrokiem i nie widziała, że brama wjazdowa do centrum ogrodniczego BYŁA ZAMKNIĘTA? Czy fakt, że prywatna brama była otwarta, upoważnia - w pani ocenie - do wjazdu na cudzą posesję, zaparkowania przy prywatnym domu i przechodzenia służbowym przejściem na teren zamkniętego centrum ogrodniczego? Czy naprawdę tak trudno sprawdzić godziny otwarcia firmy i uszanować prywatność innych ludzi? A może oczekuje pani, abyśmy byli do dyspozycji klientów przez całą dobę? - zapytano.
Wpis zwieńczono apelem. "Następnym razem prosimy o uszanowanie granic naszej prywatnej posesji oraz korzystanie wyłącznie z wyznaczonego wjazdu do centrum ogrodniczego i wyłącznie w godzinach jego otwarcia" - podsumowało centrum ogrodnicze.