Jak opisuje "Gazeta Wrocławska", pod ścianą zabytkowego kościoła przy ul. Sudeckiej we Wrocławiu pojawił się kwiatomat firmy pogrzebowej Archon. Budka wywołała duże poruszenie i stała się przedmiotem dyskusji w mediach społecznościowych.
Niektórzy mieszkańcy zauważają, że kwiatomat może być praktycznym udogodnieniem, zwłaszcza w sytuacjach nagłych. Przeciwnicy tego pomysłu przekonują jednak, że ustawienie automatu sprzedażowego w takim miejscu nie jest dobrym rozwiązaniem, a otoczenie kościoła powinno być wolne od komercyjnych instalacji.
Ludzie przychodzą tu specjalnie robić zdjęcia, to punkt wycieczek z przewodnikiem. Nikt raczej nie chce mieć widoku i kadru psutego przez jakieś automaty do kupczenia. Co jeszcze? Paczkomat i Żabka? – ironizuje internauta, który zamieścił wpis ze zdjęciem na lokalnej grupie na Facebooku.
"Faktycznie nieestetycznie wygląda i trochę niesmacznie, no ale parafia musiała się na to zgodzić", "To osiedle nie przestanie mnie zaskakiwać, to jest kościół czy biznes? Niech się zdecydują, bo jak biznes, to chyba pora zacząć płacić podatki" – czytamy w komentarzach.
Kwiatomat pod kościołem. Proboszcz wyjaśnia
Firma, która zaproponowała instalację, zgłosiła się do zakonu kapucynów.
Po rozmowach z radą parafialną i innymi braćmi zgodziłem się na postawienie kwiatomatu na rok, choć Archon proponował 5 lat – wyjaśnił "Gazecie Wrocławskiej" brat Krzysztof Andryszkiewicz.
Duchowny podkreśla, że automat nie narusza zabudowy i stoi około pół metra od ściany.
Ktoś chyba się musi specjalnie przyczepiać, ze złośliwości – przekonuje rozmówca "Gazety Wrocławskiej". – My nie wykorzystujemy często tej strony kościoła, a jeśli ktoś koniecznie chce zrobić zdjęcia, może próbować z drugiej strony. To ma być dla ludzi, którzy mogą z tego skorzystać. Jest to zrobione w taki sposób, że my też mamy z tego ofiarę na cele kościelne, więc możemy opłacać z niej rachunki, niewielkie, ale zawsze to dla nas jakaś dogodność – zaznacza.