Koszmar Polaków w Dubaju. Nie mogą wrócić do kraju
Kraje Bliskiego Wschodu, w tym Katar oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, są ostrzeliwane przez Iran. Przebywa tam wielu Polaków, którzy nie mogą wrócić do kraju ze względu na zawieszone loty. W rozmowie z "Uwaga! TVN" jedna z Polek zdradziła, że linie lotnicze żądają nawet 60 tys. zł. Hotele również podnoszą ceny za pobyt.
28 lutego wybuchła wojna. Izrael oraz USA zaatakowały Iran. Ten w odpowiedzi ostrzeliwuje kraje Bliskiego Wschodu, w których znajdują się amerykańskie bazy. To m.in. Katar, czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. W miastach Doha, Dubaj, Abu Zabi, czyli turystyczne raje idealne na wakacje.
Ze względu na irańskie rakiety, nie są realizowane połączenia lotnicze. We wspomnianych miastach wciąż jednak przebywają Polacy. W Doha jest pani Żaneta, jej mąż i syn w spektrum autyzmu.
Myśleliśmy, że będzie bezpiecznie. Słuchaliśmy komunikatów. W Polsce została trójka dzieci. Nawet się z nimi nie pożegnałam - mówił ze łzami w oczach w "Uwaga! TVN" pani Żaneta. - Nie mogę uwierzyć w to, co się obecnie dzieje. Przychodzą ostrzeżenia, są alarmy, wyją syreny. Z naszego hotelu widać dym - kontynuowała.
Dodała, że jej chory syn je wyłącznie potrawy z Polski. Te mogły się skończyć w ciągu 3-4 dni. Rodzina musiała przedostać się do Rijadu, stolicy Arabii Saudyjskiej, uważanej za bezpieczną.
Pani Anna przyjechała z córką do Dubaju. Jej mąż podjął tam pracę. Małżeństwo opisuje, że w mieście nie ma schronów, a ludzie ukrywają się na hotelowych parkingach.
W Abu Dhabi przebywa pani Marzena. - Kupiliśmy lot do Wiednia linią Emirates. Lot został odwołany. Na jeden z samolotów do Warszawy, gdzie było sześć miejsc, cena za bilet wynosiła 62 tys. zł. Ceny za hotel również się zmieniają. W jednym miejscu doba kosztowała 1800 zł, a po chwili wzrosła do 3500 zł - mówiła w "Uwaga! TVN".
Turyści nigdzie nie dostaną ubezpieczenia w razie konfliktu wojennego. Biura podróży mają umowy z hotelarzami. Mają one obowiązek zapewnić swoim klientom trzy doby w ramach przedłużającego się pobytu w sytuacji nadzwyczajnej. Mają też obowiązek zapewnić im takie same warunki - mówił w "Uwaga! TVN" Marek Kamieński, ekspert ds. turystyki.