Koszmar w Zakopanem. Oto co zastali w wynajmowanej kwaterze

To nie była kwatera widmo. Jednak biorąc pod uwagę traumatyczne przeżycia, jakich doświadczyła rodzina wynajmująca domek pod Giewontem, chyba woleliby, żeby ten apartament grozy w ogóle nie istniał.

Rodzina wspomina swój krótki pobyt z przerażeniemRodzina wspomina swój krótki pobyt z przerażeniem
Źródło zdjęć: © Facebook, Wikimedia Commons | Aga Viburno

Historię turystki ze Zgorzelca i jej rodziny opisał "Tygodnik Podhalański". Kobieta wraz z rodziną wybrała się na długi czerwcowy weekend w Tatry. Nocleg organizowali, będąc już w trasie. Pobyt w domku dla czterech osób ze śniadaniami miał ich kosztować 728 zł.

Na miejscu okazało się, że nie mają zarezerwowanego domku, tylko apartament i muszą dopłacić 300 zł za dzieci, gdyż zaszedł błąd podczas dokonywania rezerwacji przez internet. Do tego "darmowy parking" ostatecznie kosztował ich 90 zł za 3 dni.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Górale o misiu z Zakopanego. "Dla mnie to jest absurd"

To jednak był dopiero początek ich koszmarnego pobytu.

Długi weekend pod Giewontem. Brud, smród i... koci poród

Ku zaskoczeniu turystów - apartament wyglądał, jakby ktoś w nim mieszkał.

Wszędzie były różne przedmioty świadczące o tym, że to jest na stałe zamieszkiwany przez jakichś ludzi pokój. Co więcej, gdy otworzyliśmy pralkę, w środku było mokre, odwirowane pranie do wywieszenia. Zmywarka była załadowana po brzegi, a tak brudnego, zalepionego spalonym, śmierdzącym tłuszczem piekarnika w życiu nie widziałam - mówiła w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" Dalia Auda.

W łazience zastali używaną szczoteczkę do zębów, w szafkach były przyprawy, jedzenie czy leki, puste butelki po trunkach. W szafie męskie ubrania.

Kiedy rodzina rozglądała się po apartamencie, kotka, która przywitała ich już w momencie wejścia do pokoju, weszła na łóżko i... zaczęła rodzić, brudząc pościel krwią.

W pewnym momencie przyszedł jakiś mężczyzna. Powiedział, że musi zabrać z szafy napoje i zabrał bardzo dużo różnych butelek do wielkiej torby - dodaje turystka.

Rodzina, żeby ochłonąć, wyszła na spacer. Po powrocie zauważyli, że zniknęły pranie i męskie ubrania z szafy. Pojawiła się pani sprzątająca, która to wszystko ogarnęła. I pocieszyła turystów, że poprzednim razem jak sprzątała, było jeszcze gorzej.

Podjęliśmy decyzję, że nie robimy żadnej dopłaty. Spakowaliśmy się i tak jak staliśmy, wyszliśmy z tego apartamentu. Znaleźliśmy ofertę za podobne pieniądze na Jaszczurówce - oświadczyła pani Dalia.

Kobieta zapowiedziała, że będzie żądać zwrotu 728 zł, jakie wydała na ten pobyt. Bo nie otrzymała tego, co znajdowało się w ofercie w internecie.

Interwencja w portalu rezerwacyjnym skończyła się stwierdzeniem operatora obiektu, że kobieta musiała dopłacić 300 zł, bo wynajęła domek z dwiema sypialniami dla dwóch dorosłych osób.

Ja nie dopłaciłam, bo w tym pomieszczeniu nie dało się przebywać bez wymiotowania. Najgorszy był poród kota i ten odór z piekarnika. Plus te wszystkie lepkie od brudu sprzęty i porozstawiane graty - stwierdziła pani Dalia.

"Tygodnik Podhalański" usiłował się skontaktować z operatorem. Na telefony nie było odzewu, a na SMS zarządca obiektu odpisał zaczepnie "Fajnie się bawisz?".

Według informacji w sieci, obiekt funkcjonuje już od 2008 roku. Jednak opinii o tym miejscu jest zaskakująco mało.

Jednak nawet wśród nich można znaleźć takie, które wskazują na podobne przeżycia, jak u pani Dalii i jej rodziny.

Masakra. Nie polecam, syf i mogiła. Po przyjeździe na łóżku kupa kota i w ogóle śmierdziało na odległość. Obsługa bardzo, bardzo niemiła. Z dzieckiem o godzinie 00:30 pani kazała nam się wynosić z hotelu twierdząc, że jestem niemiła i powiedziałam swoje zdanie. W środku nocy wezwała ochronę i nasze walizki wystawiła za drzwi. Musieliśmy w środku nocy z dzieckiem szukać hotelu. Trzymajcie się z daleka - brzmi jedna z opinii.
Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Sceny na studniówce. Unieśli ręce, było głośno. "Niezapomniany moment"
Sceny na studniówce. Unieśli ręce, było głośno. "Niezapomniany moment"
"Z autokaru wypadły szyby". Wypadek na A4
"Z autokaru wypadły szyby". Wypadek na A4
Straciła wszystko. Dramat Polki w Tajlandii
Straciła wszystko. Dramat Polki w Tajlandii
Wyniki Lotto 14.02.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 14.02.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Biskup sosnowiecki zwrócił się do księży. "Świat wytyka nas palcami"
Biskup sosnowiecki zwrócił się do księży. "Świat wytyka nas palcami"
Wegańskie sery z Wrocławia gotowe na podbój Europy. Rewolucja już za chwilę
Wegańskie sery z Wrocławia gotowe na podbój Europy. Rewolucja już za chwilę
Oto, co się dzieje na Krupówkach. Walentynkowe oblężenie w Zakopanem
Oto, co się dzieje na Krupówkach. Walentynkowe oblężenie w Zakopanem
Awantura na pokładzie samolotu. Awaryjne lądowanie w Brukseli
Awantura na pokładzie samolotu. Awaryjne lądowanie w Brukseli
To najdroższe miasto świata. Organizuje darmowe wycieczki dla podróżnych
To najdroższe miasto świata. Organizuje darmowe wycieczki dla podróżnych
Policjanci interweniowali w domu zakonnic. Jest komentarz z policji
Policjanci interweniowali w domu zakonnic. Jest komentarz z policji
"Leśne randki". Aż rozbłysły im oczy. Leśnicy złapali na fotopułapce
"Leśne randki". Aż rozbłysły im oczy. Leśnicy złapali na fotopułapce
Uznali go za wymarłego. Wrócił do natury. Naukowcy dokonali niemożliwego
Uznali go za wymarłego. Wrócił do natury. Naukowcy dokonali niemożliwego