Rafał Strzelec
Rafał Strzelec| 
aktualizacja 

Kryzys w polskim Kościele. Ksiądz ujawnia, co dzieje się w seminariach

281

Spada liczba kandydatów do seminariów duchownych, co przekłada się na liczbę wyświęconych księży. Ks. Sebastian Kosecki w rozmowie z o2.pl wskazuje, co biskupi planują w związku z mniejszą liczbą duchownych i dlaczego mniej osób garnie się do seminariów. Mówi również, czy kandydat na księdza może prowadzić "studenckie życie".

Kryzys w polskim Kościele. Ksiądz ujawnia, co dzieje się w seminariach
Coraz mniej mężczyzn w seminarium. Ksiądz mówi o powodach (Youtube, Ks. Sebastian Kosecki)

Według informacji przekazanych przez Katolicką Agencję Informacyjną, spada liczba osób, które kończą seminaria. W tym roku będzie to zaledwie 235 nowych księży. Rok temu było ich o 53 więcej. Dla porównania - w 2013 roku przybyło nam 401 kapłanów. Jedną z przyczyn kryzysu są z pewnością zmiany demograficzne - młodych osób w wieku produkcyjnym jest coraz mniej. Ale są jeszcze inne kwestie.

Nie chcą iść do seminariów. Ksiądz o powodach

Ksiądz Sebastian Kosecki z parafii NMP Królowej Polski w Zawierciu został przyjął święcenia cztery lata temu. Użytkownicy TikToka z pewnością kojarzą jego profil na tej platformie. Młody kleryk ma też swój kanał w serwisie YouTube. Jak przyznaje, sam dostrzega, iż coraz mniej młodych mężczyzn wybiera seminarium. Powód?

Sprawa jest złożona, tych czynników jest wiele. Jedną z nich jest głęboko zakorzenione pragnienie doświadczenia wolności. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o swobodę. Wolność, rozumianą jako możliwość decydowania o sobie w pełni. Droga kapłańska oznacza, że decyduje się na posłuszeństwo biskupowi i życie w seminarium, które funkcjonuje w określonych ryzach - mówi nam ksiądz Sebastian.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Stan kładki na Wiśle po dwóch miesiącach. Sprawdziliśmy, jak jest naprawdę

Młody duchowny uważa również, że tym, co może nieco wpływać na decyzję młodych osób, są opinie na temat seminariów krążące w sieci.

Jeśli ktoś zastanawia się nad seminarium, to szuka i czyta na ten temat. Może trafić na przeróżne rzeczy. Takie, które są dobre i prawdziwe, również takie, które są prawdziwe, ale niedobre, ale również takie, które są całkiem wymyślone i są antyświadectwem. Te informacje mogą sprawić, że niektóre osoby się wycofują - przyznaje ksiądz z Zawiercia.

Jednak tym, co najbardziej może w pewien sposób przerażać kandydata do seminarium, jest fakt, iż decyzja o wstąpieniu do niego będzie rzutowała na całe życie. Ks. Sebastian mówi wprost, że codzienność zmienia się całkowicie po przekroczeniu murów seminarium.

Wydaje mi się, że dla młodego człowieka, który ma 19 lat, ciężko jest podjąć taką decyzję, by zostać księdzem, co będzie go wiązało na całe życie. Teraz ten wiek podejmowania decyzji, zarówno jeśli chodzi o drogę kapłańską, jak i małżeństwo trochę się przesunął wprzód, stąd tych decyzji jest chyba mniej - dodaje ks. Sebastian.

Życie w celibacie również może odstraszać potencjalnych kandydatów na księży. Trudno bowiem powstrzymać naturalne dla człowieka popędy, nie mówiąc już o chęci założenia rodziny.

Podczas formacji seminaryjnej miałem myśli, aby ją zakończyć na początku, właśnie ze względu na te pragnienia, które gdzieś tam się odzywały, mówiące, że ja po sześciu latach wyjdę i będę księdzem, będę mieszkał sam, w domu, będę czuł się samotny, będę mieszkał z jakimiś dziwnymi, starszymi osobami, tak wówczas na to patrzyłem. Podczas, gdy mój brat chociażby będzie wracał szczęśliwie do domu, będzie miał żonę, dzieci i happy end. To są oczywiście takie ludzkie zrozumiałe wyobrażenia, natomiast w tym wszystkim kluczowa była wiara, Pan Bóg, który powołuje i ma wobec mnie plan - mówi nam popularny tiktoker.

Jak jednak przyznaje nasz rozmówca, nie ma obaw co do przyszłości Kościoła. Ten na przestrzeni dwóch tysięcy lat swojej historii przechodził różne kryzysy, a jednak nadal funkcjonuje. Biskupi już ponoć przygotowują się na mniejszą liczbę wyświęconych duchownych.

Pojawia się kwestia potencjalnego łączenia parafii. W naszej archidiecezji ten temat jest wyraźnie poruszany przez osoby decyzyjne - mówi nam ks. Sebastian.

Ksiądz Sebastian przyznał nam, że prawdziwy płomień wiary zapłonął w nim w gimnazjum, a następnie w szkole średniej. W drugiej klasie miał jeszcze partnerkę, ale w związku pojawiły się zawirowania. W trzeciej klasie był już pewien, że zostanie księdzem.

Co się dzieje w seminariach? Ksiądz ujawnia

Na początku było to trudne, w szczególności ze względu na przyjaciół, znajomych. Jestem osobą dość otwartą i dla mnie to było ważne, abym miał przyjaciół i grupy, z którymi wiele rzeczy robiliśmy. Musiałem to ograniczyć. Nie do samego zera, ale do mniejszej ilości spotkań. Program seminaryjny uniemożliwiał częstsze spotkania - mówi ks. Sebastian o swoich początkach w seminarium.

Jak dodaje, z czasem poznawał jednak nowe osoby, z którymi budował nowe relacje. Seminarium wspomina jednak przede wszystkim jako "kapitalny czas rozwoju duchowego".

Ksiądz z Zawiercia rzadziej spotykał się z bliskimi. Jego brat bliźniak wyjechał na studia do Krakowa, rodzice pochodzący z Częstochowy zostali sami. Dla każdego z nich było to jak rozpoczęcie nowego etapu w życiu.

Zapytaliśmy również ks. Sebastiana Koseckiego, czy osoby żyjące w seminariach mogły prowadzić choć namiastkę życia studenckiego. Piwo na mieście, tańce do białego rana?

Plan dnia seminaryjnego jest tak zbudowany, że jeśli chodzi o wieczorne imprezy, to nie ma takiej możliwości. My z seminarium mogliśmy wychodzić tylko w ciągu dnia po obiedzie na przerwę trwającą od jednej do czterech godzin. Nie można było prowadzić takiego rodzaju życia wieczorami, na mieście - przyznaje duchowny.

W seminarium były za to inne formy rozrywki. W sali telewizyjnej można było oglądać mecze. Tak się akurat złożyło, że mecze EURO czy Mundialu kandydaci na księży obserwowali przy coli i czipsach. Wieczorami korzystali z sali sportowej, gdzie grali w piłkę. Spotykali się na kawie, rozmawiali.

Dawniej w regulaminach było tak, że w centrum pokoju nie mógł stać stół, który wskazywałby na biesiadny charakter pokoju, nie mówiąc już na przykład o ekspresach do kawy. Teraz każdy kleryk ma ekspres i inne urządzenia, na szczęście jest to już zupełnie normalne. Chodzi o to, aby nie odchodzić całkiem od tej normalności, która funkcjonuje poza seminarium i nie jest moralnie zła - mówi duchowny.

Studia w seminarium trwają sześć lat. Obejmują zagadnienia filozoficzno-teologiczne. Ksiądz Sebastian przyznaje, że większość wykładów go interesowała, choć tematyka niektórych była trudna do opanowania. Tak, jak na zwykłych uczelniach, egzaminy zdawało się podczas sesji. Większość z nich miała formę ustną, ale wszystko zależało od wykładowcy.

Codzienność w seminarium zaczynała się od pobudki około godz. 5.45. Następnie kandydaci na księży udawali się na poranną, osobistą modlitwę, trwającą około 30 minut. Po niej następowała msza święta. Śniadanie było o 7.30, zaś po 8.00 rozpoczynało się około sześć godzin wykładów. Po nich był obiad, a następnie przerwa - od godziny do czterech. Czasem popołudniami były prowadzone zajęcia z chóru lub z języków obcych. Wieczorem odbywały się adoracja przy najświętszym sakramencie, a także czytanie duchowe.

Był także czas na rozrywkę - wspomniane granie w piłkę lub pogaduszki przy kawie. Sobota wyglądała podobnie, choć czas na wykłady był przeznaczany na naukę. W niedzielę można było za to pospać - do 7.00 rano. Plan dnia był luźniejszy. Ksiądz Sebastian przyznaje, że nauka w seminarium pokazała mu, jak się uczyć, dlatego też kontynuuje naukę na studiach podyplomowych.

Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić